Biegówki powracają!

...czyli o tym jak złorzeczyć po nosem podchodząc na szczyt Jagodnej w pięknych okolicznościach przyrody

Biegówek spróbowałam wcześniej tylko raz. Wiele lat temu w warszawskim Lesie Młocińskim. Wypożyczalnia znajdowała się w czyimś garażu. Zamiast śmigać po pięknie wytyczonych śladach trzeba było się wspinać na górki w gęstym lesie i modlić się oby przy zjeździe w jakieś drzewo głową nie wyrżnąć. Autobusy dojeżdżały tam 2 razy na godzinę. Spocona dzwoniłam zębami czekając na kolejny 30 minut, gdy jeden pojazd ZTM uciekł nam sprzed nart. Na drugi dzień pochorowałam się okrutnie.Tygodniowe ostre zapalenie ucha wspominam z przerażeniem. Jak łatwo się domyśleć wyleczyło mnie z zapędów biegówkowych na lata.

Prawie dekadę później dołączyłam do grona nowobogackich. Mam własną malutką Toyotkę. Ma wprawdzie już 16 lat w dowodzie i nagminnie wypada jej przedni zderzak to lubi gdy ją zabieram na kolejne przygody. Jeździ wtedy bez marudzenia po ośnieżonych a często i dziurawych drogach. Nigdy jej jeszcze nie przeszło przez myśl silnika, aby odwalić jakiś numer. Od kilku już miesięcy w ramach prywatnego programu “Bliżej gór” mieszkamy we Wrocławiu i śmigamy wspólnie w różne zakątki Dolnego Śląska. W ostatni weekend po nieudanej próbie wypożyczenia nart skiturowych w Zieleńcu nadszedł moment na przeproszenie się z biegówkami. Dojazd do Spalonej to tylko 20 minut jazdy wzdłuż polsko-czeskiej granicy. Pomimo padającego śniegu narty biegowe poszły w ruch!

Po zaparkowaniu mojej maszyny, udałam się niezwłocznie do wypożyczalni znajdującej się przy schronisku PTTK Jagodna. (To epickie schronisko to temat na osobny wpis, bo tutaj obchodziłyśmy z Natalią nasze 30-ste urodziny!) Było zaledwie kilka minut po 9:30, czyli godzinie otwarcia wypożyczalni a półki z butami już jakby opustoszały. Odezwał się we mnie duch rywalizacji i szybko zdobyłam moje 39! Wyznałam w tajemnicy przystojnemu Panu pracownikowi, że ja w sumie to pierwszy raz a on mi po cichu pokazał jak wpinać buty w wiązania. I tyle by było jeśli chodzi o szkolenie. Chwyciłam dwie lekkie deseczki i pognałam do samochodu się nieco przebrać.

Dla biegaczy w Spalonej zostały wytyczone następujące trasy


Pętla Czerwona 4,6km

Najkrótsza ale wcale nie najprostsza trasa biegowa mająca początek w Spalonej. Prowadzi przez leśne drogi i ścieżki. Do pokonania jest około 70m różnicy wysokości.

Pętla Zielona 6km

Najlepsza na start przygody z biegówkami, łagodne zjazdy i podejścia (tylko około 40m różnicy wysokości). Świetna, żeby oswoić się ze sprzętem i nacieszyć zimą na łonie natury.

Mała Jagodna 12km

Trasa przechodząca przez najwyższy szczyt okolicy czyli Jagodną (977m npm). Do pokonania około 177m różnicy wysokości. Na tablicach umieszczonych w kluczowych miejscach na trasie jest to pętla oznaczona czarną linią ciągłą. Biegnie przez bardzo ładny teren, z którego roztacza się rozległa panorama Masywu Śnieżnika i Gór Orlickich. Wiele osób narzeka na strome podejście na szczyt Jagodnej i trudno się z nimi nie zgodzić. Ale radość z szybkiego zjazdu potrafi zrekompensować trudy podjazdu.

Duża Jagodna 14km

Różnicę pomiędzy Dużą a małą Jagodną stanowi trasa podejścia na szczyt. Możliwe, że Duża Jagodna wiedzie łagodniejszym stokiem jednak i na niej podejście dłuży się dość mocno. Nie ma tutaj wytyczonego śladu, więc dla nowicjuszy będzie to walka z zsuwającymi czy rozjeżdżającymi się nartami. Jednak warto się nie zniechęcać i chociaż raz wybrać się na najdłuższą pętlę. Nie ma na niej zbyt wiele osób nawet w tłoczny dzień a zalet bycia samemu na trasie chyba nie trzeba za bardzo reklamować.

Ja jak na nowicjuszkę przystało wybrałam się na najdłuższą pętle czyli Dużą Jagodną. Złorzeczyłam pod nosem mniej więcej od połowy podejścia i przy każdym zakręcie byłam pewna, że szczyt jest już tuż tuż. Na bardziej stromych etapach podejścia na każde 2 susy w górę jeden odjeżdżałam w dół. Ale takie frustracje zawsze wyglądają inaczej z perspektywy czasu więc nie żałuję niczego 😉

Zapakuj

 

  1. ubrania jak na wyjście w góry – najlepiej wybrać opcję na cebulkę i zdejmować warstwy w miarę rozgrzewania się
  2. okulary przeciwsłoneczne lub gogle w zależności od pogody
  3. czapkę lub buffa
  4. rękawiczki – nie muszą być nieprzemakalne nawet początkujący nie będą się raczej dużo wywracać
  5. krem na zimę z filtrem UV – warto stosować nawet jak nie ma słońca, żeby zapobiec lekkim odmrożeniom na twarzy
  6. przekąski i termos z herbatą, żeby umilić sobie przerwy w trasie
Sztuczki i kruczki

 

  1. Jeśli nie macie własnych nart warto być w wypożyczalni zaraz po jej otwarciu, czyli o 9:30. Oczywiście dotyczy to weekendu. Mają ponad 100 kompletów nart ale pasujące na wasze stopy buty mogą się szybko rozejść w przypadku gdy macie popularny rozmiar.
  2. Jeśli to Wasz pierwszy raz to koniecznie przymierzcie buty jeszcze w wypożyczalni. Moje okazały się nieco przymałe i obecnie leczę odciski.
  3. Zjedzcie obiad w Schronisku PTTK Jagodna! Jedzenie jest pyszne, porcje olbrzymie, obsługa super miła, można wpadać z czworonogami – no nie ma wad! Może poza tym, że dużo innych osób wie jak tam jest wspaniale 😉
Szczyt Jagodna zdobyty na biegówkach
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://serwer22281.lh.pl/wp-content/uploads/2018/05/Spalona_biegówki_na_Dolnym_Śląsku.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center top;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 100px;}