Hardergrat na cztery łapy

Dogtrekking dla zaawansowanych

Coraz częściej mówi się o tym, że wyjazd na wakacje nie musi oznaczać zostawiania psa. Coraz więcej ludzi cieszy się z aktywnych wyjazdów spędzanych wspólnie ze swoimi czworonogami. Bo pies nie musi być przeszkodą w podróżowaniu, za to może zostać świetnym kompanem, który motywuje do ruchu.

Przed wyjazdem

 

Upewnij się, że twój pies ma paszport, a w nim wszystkie szczepienia potrzebne, żeby przekroczyć granicę. Psy wjeżdżające do Szwajcarii muszą posiadać też microchip. Sprawdź, czy jego numer jest zarejestrowany w europejskiej bazie danych, np. na stronie http://www.europetnet.com. Na wszelki wypadek zaopatrz swojego czworonoga w identyfikator z numerem telefonu przyczepiony do obroży.

Poza kwestiami formalnymi, przed wyjazdem upewnij się, że twój towarzysz jest w dobrej formie i jeśli trzeba postaraj się zwiększyć mu poziom aktywności, żeby dał radę cały dzień chodzić po górach.

Hardergrat z psem
Upoluj infografikę
Hardergrat - infografika z mapą
albo wydrukuj

Sprzęt

 

Niezbędne przy wspólnym trekkingu będą:

  • uprząż – przy całodniowym chodzeniu lepiej nie ciągnąć psa cały czas za obrożę. Poza tym czasem przydaje się, żeby podsadzić, czy przenieść go, jeśli szlak jest stromy.
  • smycz z amortyzatorem – najlepiej z karabińczykami po obu stronach, żeby można było przyczepić psa do paska i mieć wolne ręce. Amortyzator pomaga, jeśli pies czasem pociągnie i niweluje szarpanie.
  • miska – plastikowa lub składana gumowa, żeby można było napoić, czy nakarmić psa jeśli ten zgłodnieje i straci siły.
  • penseta do kleszczy – w Szwajcarii Szyszka nałapała ich dość dużo.
  • pas maszera – opcja idealna. My na razie przyczepiamy Szyszkę do paska od nerki lub pasa biodrowego plecaka.
  • nerka – można do niej doczepić smycz i mieć psie smakołyki zawsze pod ręką.
  • plecak dla psa – opcjonalnie. Pies nie powinien nosić więcej niż 20% wagi jego ciała. Szyszka zwykle dostaje małą butelkę z wodą i karmę wydzieloną na dany dzień, razem ze składaną, gumową miską. Mamy wrażenie, że kiedy zakładamy jej plecak trochę mniej szaleńczo biega. Może odczuwa jego wagę, a może już kojarzy fakty i wie, że plecak oznacza dłuuugi spacer, więc oszczędza energię.
  • woda dla psa – większość szlaku przebiega po grani, więc nie ma tam żadnych źródełek, czy strumyków. Dlatego weźcie ze sobą zapas wody.

Pakuj się tak, żebyś zawsze mógł zabrać plecak swojemu psu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wspólne łażenie po górach powinno być dla niego samą radością, więc reaguj jeśli widzisz, że słabnie.

Szwajcaria z psem

Kolejka na Harder Kulm

 

Zaczynamy w Interlaken (568 m n.p.m.) i od razu musimy wspiąć się ostro do góry, na Harder Kulm na wysokości 1322 m. My, ponieważ planujemy dość długą trasę granią, wolimy zachować siły Szyszki na ten późniejszy etap i decydujemy się podjechać do góry kolejką, która zaczyna kursować o 9:10 rano. Później okazuje się to bardzo dobrą decyzją. Przejazd kosztuje 16CHF od osoby (pies jedzie za free) i trwa ok.10 min.

Spacer granią

 

Z Harder Kulm ruszamy do góry, przez las, kierując się na Augstmatthorn (2137 n.p.m.). Szlak miejscami jest wąski, z ostrymi zboczami po obu stronach. Kiedy wychodzimy wreszcie za linię drzew, możemy podziwiać piękne jezioro Brienz po prawej stronie i swobodniej opadające w dół zbocze po lewej, z małymi wioskami i pojedynczymi domami w oddali.

Od teraz zaczyna się niesamowity pokaz widoków, który prawdę mówiąc był głównym powodem naszego przyjazdu do Szwajcarii. I zdecydowanie był tego warty. Piękne ekspozycje i przestrzenie. Chyba najciekawszy moment, to etap przed samym podejściem na Augstmatthorn i zaraz za nim. Przepaście robią wrażenie, aczkolwiek sama ścieżka jest łatwa do przejścia. Nie ma tam żadnych elementów wspinaczki. Szyszka radzi sobie bez problemu, poza faktem, że nie chciała rano zjeść śniadania i przed samym szczytem padała z sił. Upał i jakikolwiek brak cienia nie pomagał. Na szczęście posiłek na Augstmatthorn szybko wrócił jej siły, a pojedyncze płaty śniegu przy trasie rozbudziły figlarza.

Z Augstmatthorn można zejść na lewo, szlakiem do Habkern, skąd później można przetransportować się busem z powrotem do Interlaken. My chcemy zobaczyć więcej Hardergrat, więc idziemy dalej przed siebie.

Trekking w Szwajcarii

Łańcuchy

 

Niedaleko za Augstmatthorn natrafiamy na łańcuchy, także jeśli nie jesteście pewni swojego psa, jeśli za bardzo ciągnie przy schodzeniu w dół lub zwyczajnie nie czujecie się na siłach, polecamy zejście do Habkern. Będzie to fajna, w miarę lajtowa wycieczka. Łańcuchy nie są w bardzo stromym miejscu, po prostu jest tam dość duża ekspozycja po obu stronach. Szyszka idzie zupełnie swobodnie, bez problemu, cierpliwie na nas czekając. To bardziej my patrzymy na każdy krok. Ale zejście nie jest rzeczywiście ciężkie, a na koniec wpadamy nawet na pomysł, że dla większej swobody możemy przyczepiać kudłacza do łańcuchów, zamykając na nich pętle na końcu smyczy i przepinając przy słupkach. W każdym razie Szyszka nie potrzebuje takiej asekuracji. Jeśli w 100% ufacie swojemu psu, jeśli zawsze chodzi przy waszej nodze i nie myśli nagle wyprawiać się w nieznane (bo np. poczuł jakiś niesamowity zapach), myślę że możecie nawet całą trasę przejść bez smyczy. Tu juz musicie sami dokonać wyboru. Bierzcie przy tym też pod uwagę, że na halach czasami pasą się owce, a na zboczach Hardergrat natknęliśmy się na przynajmniej 3 górskie kozice i całe stado w niższej partii. Szyszka jest ogromnym fanatykiem eksplorowania, a przy dzikiej zwierzynie i nowych, obcych zapachach budzą się w niej myśliwskie instynkty, więc na wszelki wypadek całą trasę idzie na smyczy.

Zejście

 

Kolejną opcją na zejście z Hardergrat jest ostry szlak w dół z Riedergrat Blasenhubel (1940 m.n.p.m.) w stronę jeziora Brienz i miejscowości Oberried. My chcemy zostać na grani chwilę dłużej, więc idziemy dalej i przy następnej okazji schodzimy na lewo, starym, rzadko używanym, zarośniętym szlakiem. Jest to opcja “na azymut”, bo szlak zakręca, przechodzi nad strumykiem i kończy się pod czyjąś chatą. Dom z daleka wygląda na opuszczony, więc ze zdziwieniem natrafiamy na starszą parę gospodarzy, pijącą kawkę przed wejściem :). Po miłej, krótkiej pogawędce naszym łamanym niemieckim, brodaty Szwajcar wskazuje nam drogę, która prowadzi przez jego pole i las po lewej stronie domu. Mijamy parę innych drewnianych chat, niektóre zupełnie odcięte od drogi, po środku “niczego” i ku naszemu zaskoczeniu również zamieszkane. Wreszcie znajdujemy drogę i dochodzimy do Lombachalp, skąd odbiera nas niezastąpiony Jacek. Jeśli nie macie swojego Jacka, niestety ta opcja chyba nie jest dla Was. Wygląda na to, że z Lombachalp do Interlaken jedzie jeden autobus dziennie, o godz. 17 z 2h transferem w Habkern (rozkład jazdy). Możecie spróbować dojść do Habkern (ok. 6 km i 1:40h marszu wg. google), albo próbować złapać stopa, ale ostrzegamy, jeździ tam mało samochodów.

Szwajcaria z psem

Garść dodatkowych informacji

 

Hardergrat nie jest raczej opcją dla dogtrekkerów, którzy dopiero zaczynają wędrówki z psem, ale jest świetną trasą na ambitny, niezapomniany, piękny widokowo spacer dla doświadczonych piechurów, którzy znają już możliwości i zachowania swojego psa. Ważne, żeby Wasz kudłacz nie ciągnął przy schodzeniu w dół (bo pod górkę w sumie czemu nie:)).

Cała trasa Hardergrat kończy się przy stacji Brienz Rothorn i liczy ok. 25km, z czego 18km to odcinek po grani. Ostatni pociąg do Brienz odjeżdża o 18:40 (patrz tutaj, więc jeśli chcecie zrobić ją całą musicie się streszczać i prawdopodobnie powinniście rozważyć wyjście na Harder Kulm przed pierwszą kolejką, o świcie. I raczej zostawcie swojego czworonoga w domu.

Szlak na Hardergrat to w zasadzie ziemista, wydeptana ścieżka, która potrafi zamienić się w mokrą ślizgawkę z bardzo małym marginesem na błędy. Dlatego absolutnie powinniście zrezygnować z wycieczki jeśli pada, pogoda jest niepewna albo na grani cały czas leży śnieg.

Jeśli macie szczęście do pogody nie zapomnijcie o zapasie wody i kremie z filtrem.

W nawigacji, szczególnie przy naszym zejściu na azymut, przydały się aplikacje z mapami, których można używać offline. My zaglądaliśmy do Locus Map i Maps Me.

W Wilderswil pod Interlaken, zupełnie przypadkiem natrafiliśmy na camping Oberei. Dawno nie spaliśmy na tak przyjemnym campingu, a z reguły nie jesteśmy ich miłośnikami! Byćmoże będzie to jedyny polecany przez nas camping na tej stronie ;). Oberei jest dość małe, przytulne, można powiedzieć oldskulowe :). Właścicielka zasypywała nas pomysłami na wycieczki, mapami, ulotkami, sama nawet zaproponowała, że pożyczy nam grilla. Zdecydowanie znokautowała Googla :). Jej budka stała sie celem naszych codziennych pielgrzymek. A kiedy w czwartek, ze względu na święto wszystkie sklepy były zamknięte, jej sklepik uratował nam skórę. I ceny wcale nie były wygórowane!
http://www.campingwilderswil.ch/en/

Trekking z psem przez Hardergrat, niedaleko Interlaken, Szwajcaria

Route 3,531,960 – powered by www.wandermap.net
Kuba Sochacki (zdjęcia) i Antek Bednarz (ślad GPS)
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://outdoorito.com/wp-content/uploads/2018/08/Trekking-Hardergrat-with-a-dog-Switzerland.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 100px;}