Wodny labirynt

Wschód słońca, dronowanie i SUPowa perełka niedaleko Amsterdamu - Scheendijk.

Holandia to wymarzony kraj na SUPa. Kanał kanałem pogania. Nigdy nie będę w stanie przepłynąć nawet ułamka wszystkich dróg wodnych, rzek i jezior w tym kraju. Można wyjść parę metrów przed dom, wskoczyć na wodę i codziennie wypływać w inne rejony miasta, nawet nie musząc powtarzać wielu odcinków (próbowałam tak przez tydzień, codziennie o wschodzie słońca, możecie o tym przeczytać tutaj). Nie mówiąc już o miejscach poza Amsterdamem. Tydzień temu wybraliśmy się na spływ właśnie poza miasto, żeby spróbować trochę bardziej dzikich, mniej obetonowanych kanałów. I trafiliśmy na istną SUPową perełkę.

 

Nie jest nowością, że Holandia stoi na wodzie. 17% lądu jest dosłownie zbudowane ludzkimi rękami. To teren wydarty morzu. Ale okazuje się, że Holendrzy nie tylko po prostu usypują kolejne płaskie pola poprzecinane kanałami. Wykazują się niezłą kreatywnością i projektują ciekawe wzory geometryczne, które można podziwiać z lotu ptaka. Trochę takie rysunki z Nazca w wydaniu niderlandzkim :). Żeby je obejrzeć, wystarczy chwila na Google Maps:

Holandia zalew mapa
Holenderskie kanały
Holandia mapa
Holenderskie mapy

Tym sposobem, jeżdżąc palcem po mapie zauważyliśmy kiedyś coś dziwnego. Patrzcie na te kształty:

Myślicie że Wenecja to miasto na wodzie? W takim razie nie widzieliście jeszcze Scheendijk. 

Scheendijk – holenderski labirynt na wodzie.

 

Pobudka o 4:45, jazda 30 min na południe od Amsterdamu, niedaleko Utrechtu. Wszystko po to, żeby popływać na SUPach o wschodzie i nacieszyć się jaskrawymi kolorami słońca na wodzie zanim wzejdzie wysoko i dookoła zapanuje upał.

Tak wyglądała okolica kiedy dojechaliśmy na miejsce:

Wschód słońca nad Scheendijk, Holandia
Scheendijk o poranku, Holandia

Jeśli nie macie samochodu dojazd komunikacją nie będzie prosty. O dziwo Scheendijk jest dość odizolowane od reszty kraju, co się tutaj rzadko zdarza. Zwykle wszędzie można dojechać łatwo i wygodnie, ale do Scheendijk będziecie musieli najpierw wziąć pociąg z Amsterdamu i wysiąść w Breukelen. Później przesiąść się na autobus do Breukelen Heijcoplaan i stamtąd iść 30 min pieszo do Scheendijk (ok.2,5km). Z SUPami na plecach nie będzie specjalnie wygodnie, ale myślę że jest to do zrobienia. Niestety nie znalazłam żadnej wypożyczalni SUPów w Scheendijk, także musicie mieć swoje deski.

My zaparkowaliśmy na darmowym parkingu (albo raczej wąskim poboczu na którym wszyscy stają) przy polu i kanale odpływającym z zatoki. Stamtąd można wygodnie zwodować się wchodząc na skrawek pola po lewej stronie drogi, która kończy się małym zwodzonym mostkiem. W ten sposób nie musicie wchodzić na czyjś teren. Mało tu takich publicznych skrawków dookoła, a głupio jednak komuś ładować się na podwórko. Także polecam :):

Po zwodowaniu można już spokojnie lawirować między kolejnymi wysepkami. Większość z nich jest zagospodarowanych, z zadbanymi trawnikami i małymi domkami. Jeśli nie są, to cała wysepka jest tak porośnięta różnymi chaszczami, że ciężko by było nawet usiąść na brzegu, a być może wiele z nich nie ma nawet porządnego gruntu. Miałam wrażenie, że gdybym na niejednej z tych wysepek postawiła nogę, to bym już łatwo stamtąd nie wyszła. Także przygotujcie się raczej na ciągłe bycie na wodzie, chyba że widzicie jakiś wyraźnie nie zamieszkały, albo zamknięty domek. Miejsca dookoła domków jest zwykle niewiele także jeśli zatrzymacie się na jakiejś wyspie będziecie komuś siedzieć prawie przed drzwiami :P. Wiele z zabudowań wygląda jak domki letniskowe, my byliśmy tam w środku lata, w weekend przy pięknej pogodzie, toteż większość z nich była zamieszkana. Ale co mnie zadziwiło, również wiele z tych domów wyglądało jak normalne domy mieszkalne, a nie tylko takie na weekend. Wyobrażacie sobie nie móc dojechać, ba! nawet dojść do własnego domu? 😀 Tylko zawsze musieć dopłynąć tam łódką? No albo SUPem? Swoją drogą, kiedy tak kręciliśmy się po okolicy ok 7 nad ranem natrafiliśmy na starszą panią, która zwyczajnie płynęła sobie wpław przed siebie 😀 Taka poranna “przebieżka”. Może wydawać się to śmieszne albo dziwne, ale pomyślcie jakie to musi być zdrowe! Tutaj mała dygresja –  pewien słynny Holender, nazywany „Iceman’em”, propaguje takie spontaniczne pływanie w zimnej wodzie, w ogóle wystawianie się na zimno, bieganie po górach zimą w samych szortach i koszulce, bieganie boso po śniegu itp. Podobno w połączeniu z medytacją jest w on w stanie wpływać na swój układ nerwowy i odpornościowy, co potwierdziło już parę badań. Dziś prowadzi szkolenia w Przysiece w Karkonoszach. Miejsce to stało się bardzo popularne wśród morsów. To w takim mega skrócie. Jeśli interesują Was takie eksperymenty i możliwości ludzkiego ciała sprawdźcie sobie Vim Hofa

Scheendijk, Holandia - wschód słońca
Scheendijk, Holandia - SUPowanie z psem
Scheendijk, Holandia

Tymczasem wracając do naszego spływu… 🙂 Pokręciliśmy się po okolicy przez jakieś 2 h. W tym czasie Szyszka głównie pływała w wodzie i wciąż nie wyglądała na zmęczoną. W związku z tym zupełnie nie pomyślałam, że potrzebuje wyjść na jakiś kawałek ziemi, żeby się wysikać! 😀 Nie wiem jak Wasze psy, ale mój przy pływaniu zawsze łapie dużo farfocli pływających na powierzchni, przez co dużo pije i później dużo sika. Prawie 2 godziny pływania okazały się wyczynem dla jej pęcherza! W pewnym momencie próbowała się wspinać na jakieś wystające z wody drewna i chaszcze w nadziei na szybkie przykucnięcie. A ja myślałam, że próbuje skrócić sobie drogę, albo chce odpocząć! 😀 W końcu udało jej się już niemal w panice wyskoczyć na jedyny publiczny kawałek ziemi, jaki mijaliśmy w drodze powrotnej. Długi wąski pas przy którym cumuje się łódki z obu stron. Efektem był najdłuższy sik ever. Także jeśli pływacie z psem warto o tym pamiętać. Ja już wiem :D.

Poza tym, że nie ma za bardzo gdzie się zatrzymać, pływanie po okolicy jest bardzo przyjemne. Cisza i spokój dookoła, zwłaszcza o poranku. Domki wyglądają na prawdę bardzo malowniczo w tej scenerii. W sumie niektóre z nich to takie pięknie położone mini pustelnie, jeśli akurat w zasięgu wzroku nie ma kolejnej wysepki z następnym domem. A im dalej w głąb zalewu, czyli na wschód, tym bardziej oddalamy się od centrum miasteczka i tym mniej domów pojawia się dookoła.

Scheendijk, Holandia
Scheendijk z lotu ptaka

My popływaliśmy tylko w północnej części jeziora Kievitsbuurt. Z mapy wygląda, że można też przepłynąć na jego południową stronę, albo i dalej na wschód na wielkie wody Loosdrechtse Plassen. Ale tutaj uważajcie. Jeśli planujecie latać dronem, a warto bo okolica wygląda z góry niesamowicie, skupcie się tylko na Scheendijk. Tam można to robić bez problemu. Nad resztą dronowanie jest zabronione, bo tereny te znajdują się pod ochroną. Podobno również nie można pływać motorówkami po południowej części Kievitsbuurt.

Poniżej możecie zobaczyć mapę dronową. Zielona część to właśnie chronione obszary Natury 2000 gdzie nie wolno latać:

Scheendijk - mapa dronowa

To był świetny, niezapomniany poranek. Wystarczyło te kilka godzin z rana, żeby odpocząć od tygodnia pracy, odetchnąć świeżym powietrzem, zapełnić trochę karty aparatów, nabić kolejne SUPowe kilometry i nieco zmęczyć psa. Choć jak możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej, Szyszka nawet już w aucie, wciąż patrzyła tęsknie w stronę wody.

Wirehaired Pointing Griffon
Griffon Korthals
Kuba Sochacki (zdjęcia)
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://outdoorito.com/wp-content/uploads/2019/08/Scheendijk_SUP.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 800px;}