Ślizganie w Amsterdamie

Kanałowe szaleństwo lodowe

Prawdopodobnie poniższy tekst będzie najmniej przydatnym przepisem na outdoorito. Albo najtrudniejszym do zrealizowania. Ale nie dlatego, że jest ekstremalny, czy kosztowny, albo że trzeba jechać na drugi koniec świata. Nic z tych rzeczy. Problem w tym, że żeby się udało trzeba znaleźć się jednocześnie w dobrym miejscu i czasie. Krótko mówiąc, należy być szczęściarzem w wersji premium. Oto przepis na to jak zobaczyć Amsterdam od zupełnie innej, ultra-holenderskiej strony – sunąc po lodzie między kamienicami i łódkami, wśród spontanicznego święta które opanowuje miasto.

Outdoorowy sport narodowy


Chyba nie przesadzę jeśli napiszę, że Holendrzy są fanatykami jazdy na łyżwach. Można śmiało powiedzieć, że jest to ich sport narodowy. Na ostatniej Olimpiadzie zimowej w PyeongChang wszystkie 20 medali, które zdobyli związane były z łyżwiarstwem. Do tego, dzięki temu uplasowali się na 5 miejscu w klasyfikacji ogólnej. Ale to, co w Holandii cenione jest najbardziej, to jazda na naturalnym lodzie, po zamarzniętych kanałach i jeziorach. Dlatego holenderska drużyna olimpijska z niecierpliwością przebierała nogami, żeby wracać do kraju na wieść, że może wkrótce, nareszcie wszystkie zbiorniki pokryje nieregularny, miejscami chropowaty lód. W końcu cóż to za wyzwanie dla Holendra jeździć po gładkiej jak lustro, sztucznej tafli, w dodatku często w zamkniętym obiekcie. Prawdziwa frajda to przecież outdoor i ściganie się przez centrum miasta, albo wśród zamarzniętych szuwarów. I jak tu się z nimi nie zgodzić? 🙂

Amsterdam - zamarznięty kanał Brouwersgracht zimą
Jazda na łyżwach po kanałach w Amsterdamie

Raz na kilka lat


Ostatnimi czasy kanały w Amsterdamie zamarzają tak rzadko, że szansa na ślizganie się po nich na łyżwach jest… malutka, nawet jeśli mieszkasz tutaj na stałe. Jeden z moich holenderskich znajomych wspominał jak w dzieciństwie dojeżdżał do szkoły mknąc po zamarzniętym lodzie. Brzmi jak scena z obrazów Breugle’a, albo jakby Jaap był co najmniej bliski emerytury :)? A tymczasem tak bywało jeszcze w latach 90-tych. Teraz niestety, wystarczająco niskie temperatury zdarzają się coraz rzadziej. Ostatnim razem mieszkańcy Amsterdamu mogli odkurzyć łyżwy w 2012 roku.

Aż do 2018, kiedy na początku marca kanały ściął lód na uwaga uwaga –  niecałe 3 dni!

3 dni podczas których całe miasto oszalało.

Zima w Amsterdamie - łyżwy
Amsterdam zimą
Amsterdam i zamarznięte kanały

Wyobraźcie sobie,że nawet instytucje państwowe postawione zostały w stan gotowości. Ponieważ prognozy pogody zapowiadały znaczne ochłodzenie, Waternet, czyli firma zajmująca się wodą i kanałami w Holandii, pozamykała śluzy w centrum miasta, które na co dzień kontrolują przepływ wody z rzeki Amstel. A kiedy temperatury zaczęły się utrzymywać poniżej zera ruch łódek na wielu kanałach w Amsterdamie został wstrzymany, żeby nie łamały one powoli nawarstwiającego się lodu. Wszystko tylko po to, żeby urządzić ślizgawkę w środku miasta.

I wreszcie jest! Gruba warstwa lodu na jednym z głównych kanałów. Jeszcze przy brzegach nie stężało, jeszcze miejscami widać po kolorze, że powłoka jest cieńsza niż gdzie indziej, jeszcze większe kanały są zupełnie płynne. Ale jest! Lodowa obsesja nieśmiało, z niedowierzaniem ożywa. Lód staje się w końcu na tyle gruby, że jeśli ostrożnie na niego wejść, z dobrej strony, powolnymi ruchami, to można zaryzykować powolny ślizg na krótkim odcinku i z powrotem…

Wieczorem już cały kanał zapełniają grupy rozentuzjazmowanych łyżwiarzy, a następnego dnia miasto opanowuje mania i nikt nie myśli już o niczym innym. Tłumy ciągną do centrum, żeby chociaż na chwilę stanąć na tafli pomiędzy kamienicami.

Amsterdam na łyżwach po kanale Prinsengracht

Jest sobota, więc ludzie w całym kraju mkną na ślizgawki. Czy to na wiejskich jeziorkach, czy na stawach na obrzeżach Amsterdamu, czy w samym centrum miasta. Szczególnie zatłoczony jest Prinsengracht – jeden z głównych kanałów, który prawie w całości zamarzł. A na nim spacerujący turyści pozujący do zdjęć, dzieci uczące się jeździć na łyżwach z krzesełkami, psy i sunący między całym tym tłumem, zgięci w pół, zaprawieni w boju panczeniści. Amsterdamczycy nie byliby też sobą, gdyby nie wykorzystali okazji, żeby wykazać się odrobiną kreatywności. Tutaj ekipa kręci viralowy filmik odnoszący się do komentarza z olimpiady (Amerykańska dziennikarka wspomniała, że Holendrzy są mistrzami w łyżwiarstwie, bo codziennie dojeżdżają w ten sposób do pracy ;)), tam ktoś już leci z kijami do hokeja, a zaraz obok jakiś pan rozkłada na lodzie stół i sprzedaje kakao.

Amsterdam - łyżwy
Rower i łyżwy zimą w Amsterdamie


Z całego serca życzymy, żeby i Wam udało się kiedyś zobaczyć Amsterdam z tej niecodziennej strony. Dlatego nie zastanawiajcie się ani chwili nad kupnem biletów, jeśli tylko usłyszycie o nadchodzącej zimie stulecia w Holandii. Jak prawie każdy Holender z niecierpliwością ostrzący łyżwy, wypatrujcie wyjątkowych fal mrozu w Europie. 

Kiedy już znajdziecie się w tej Wenecji północy we właściwym momencie, ważne jest żebyście wiedzieli co i gdzie robić, bo nie ma wtedy czasu do stracenia.

Wyposażenie i punkt startowy


Już na parę dni przed mrozami chodziły słuchy że Holendrzy wykupili zapasy łyżew ze sklepów, a na tutajszej stronie typu allegro (
https://www.marktplaats.nl/) używany sprzęt schodził jak ciepłe bułeczki. Tak więc, jeśli nie chcecie podróżować ze swoimi łyżwami, z zakupem nowych na miejscu może nie być tak łatwo. Druga opcja to wypożyczenie. Na sztucznie stworzonych ślizgawkach łyżwy oczywiście wypożyczyć można, ale już nie można wynosić ich poza obiekt. Pozostałych miejsc, które udostępniają sprzęt w mieście jest dosłownie kilka, większość dość daleko od centrum. Wyjątkiem jest mały, niepozorny sklep metalowo-budowlany na ulicy Overtoom 460-462 (https://www.oo-ijzerwaren.nl/). Jeśli macie taką możliwość zadzwońcie tam wcześniej i zarezerwujcie sprzęt. A jeśli pogoda jest niepewna, lód ledwie stwardniał do odpowiedniej grubości – nie ma czasu do stracenia. Sklep otwierają o 8:30, więc bądźcie tam z samego rana. Jeśli tak jak ja macie małą jak na holenderskie standardy stopę (czyt. rozmiar 39) wasze szanse na dorwanie sprzętu wzrastają. Wypożyczenie to koszt 7euro/dzień + 50 euro kaucji i jedyne dostępne modele to plastikowe hokejówki. Co zabawne, ostatnimi czasy właściciele wypożyczają łyżwy raz na parę lat, ale kiedy już nadchodzi dzień lodowego szaleństwa telefony się urywają, drzwi nie zamykają, a wszystkim udziela się świąteczna atmosfera.


Kiedy już dorwiecie swoje łyżwy, z Overtoom’u kierujcie się na Prinsengracht – prawdopodobnie to głównie ten kanał będzie zamarznięty, ale po drodze rozglądajcie się, czy inne kanały nie są też gotowe. Będzie na nich mniejszy tłum. Pieszo dojście do centrum zajmie wam to około 30 min, rowerem – 10 min. 

Na miejscu usiądźcie na brzegu kanału, przebierzcie buty na łyżwy i powoli wejdźcie na lód – przy brzegach i pod mostami jest zwykle nieco cieńszy, więc tam uważajcie.

Amsterdam - vintage panczeny
Amsterdam - panczeny na zamarznietym kanale
Amsterdam - łyzwy hokejowe na kanale
Łyżwy w Amsterdamie
Amsterdam na figurówkach
Amsterdam - nauka jazdy na łyżwach

Co ciekawe, wśród Holendrów królują różnego rodzaju panczeny. Dużo rzadziej niż w Polsce można zauważyć tutaj skórzane lub plastikowe figurówki, czy hokejówki. Parę razy dostrzegłam nawet oldschoolowe łyżwy przytwierdzane do zwykłych butów, u dzieci nawet w wersji z podwójnymi ostrzami.

Wyścig Jedenastu Miast dla łyżwiarskich marzycieli


Jeśli okazja do poślizgania się po amsterdamskich kanałach jest tak rzadka, to szansa na to, że kiedyś zobaczycie zawody Elfstedentoch, choćby nawet w telewizji, staje się prawie niemożliwa. Każdej zimy Holendrzy sprawdzają prognozy, mierzą grubość zamarzniętego lodu, gorąco spekulują i czekają. Czekają tak już od 1997 roku. Wtedy to łyżwiarski maraton odbył się po raz ostatni. Od 1909, kiedy oficjalnie zaczęto go organizować (choć podobno znany jest już od setek lat) udało się przeprowadzić go jedynie 15 razy. Nie jest łatwo, bo trasa zajmuje 200 km i prowadzi kanałami przez 11 fryzyjskch miast. Żeby zawody się odbyły lód musi mieć min 15 cm grubości na całym jej przebiegu. Wtedy niezwłocznie ogłasza się organizację maratonu i w ciągu 48h zawodnicy muszą być gotowi na starcie w Leeuwarden. W dodatku, żeby w ogóle wziąć udział w zawodach trzeba być zapisanym do łyżwiarskiego stowarzyszenia (De Vereniging De Friesche Elf Steden) i płacić co roku składki. Tak więc grupa zapaleńców (i to nie mała bo licząca ok. 30 tys członków) czeka i płaci już 21 lat… Czy można wyobrazić sobie większe oddanie łyżwiarstwu? Jeśli zawody wreszcie kiedyś się odbędą najprawdopodobniej cała Holandia rzuci wszystko i rozpocznie wielkie święto trzęsąc się z zimna i emocji.

Kuba Sochacki (zdjęcia)
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://serwer22281.lh.pl/wp-content/uploads/2018/05/Amsterdam-jazda-łyżwami-po-kanałach-zimą.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 100px;}