Pieniny pieszo i pontonem

czyli emeryckie rozrywki 30-latków

Dla doświadczonych górołazów w Polsce liczą się przede wszystkim Tatry. Zdobyciem Rysów, czy przejściem Orlej Perci można się potem pochwalić przed znajomymi. A Pieniny? Najwyższy szczyt Wysoka ma raptem 1050m n.p.m. Niby mało imponujące. Warto je jednak odwiedzić, bo to właśnie z ich szczytów można podziwiać piękny widok na Tatry. To również tutaj mamy szansę spłynąć pontonem lub kajakiem najbardziej widowiskową rzeką w Polsce – Dunajcem. Taka wycieczka pozwoli również przekonać do wędrówek po górach mniej górskich znajomych, można się na nią wybrać z rodzicami lub zapakować dziecko do nosidła i od małego pokazywać mu outdoorowy styl życia.

Wycieczkę rozpoczynamy w Warszawie, w piątek po południu pakujemy się w samochód i dojeżdżamy do Krakowa. Tutaj wynajmujemy budżetowo pokój w hostelu, daleko od centrum. Moglibyśmy również przespać się u znajomych, ale Ci akurat wyjechali na weekend. Jeśli jesteście z Krakowa lub okolic, dla Was weekend rozpocznie się w sobotę wczesnym rankiem.

Wyjedźcie jak najwcześniej. Droga do Szczawnicy zajmie Wam minimum 1,5h. Podobno lepszą trasą jest ta przez Mszanę Dolną, mniej się korkuje, niż ta prowadząca przez Rabkę i Nowy Targ. Samochód zostawcie jak najbliżej pomnika górala. Polecamy zaraz jak go miniecie skręcić w prawo i prawie natychmiast w lewo. Po przejechaniu około 200m, po lewej stronie zobaczycie niewielki ogrodzony parking niestrzeżony. Zostawienie samochodu na cały dzień kosztuje tylko 10zł. Wcześnie rano prawdopodobnie nie będzie tam nikogo. Nic się nie martwcie, zapłacicie po powrocie.

Teraz musicie z powrotem przedostać się do Krościenka nad Dunajcem. Możecie to zrobić na trzy sposoby: złapać stopa (zaraz na przeciwko pomnika górala jest całkiem dobre miejsce do zatrzymania się dla samochodu i tam polecamy wystawić kciuka), poczekać na busa (kursują nieregularnie, ale rano jest ich na pewno kilka) lub po prostu przebyć ten dystans piechotą (to niewiele ponad 4km i nie zajmie Wam ten spacer dłużej niż godzinę). Tego dnia będzie jednak do przejścia sporo kilometrów więc ostatnia opcja tylko dla tych, którzy wiedzą, że są w formie i cały dzień chodzenia im niestraszny.

Pieniny pieszo i pontonem
Upoluj infografikę
Pieniny infografika z mapa, poradami i listą rzeczy
albo wydrukuj

Dzień 1

Krościenko nad Dunajcem – Trzy Korony – Sokolica – Szczawnica

Zaczynamy w Krościenku i idziemy żółtym szlakiem, aż do przełęczy Szopka gdzie skręcamy w lewo, w niebieski szlak na Trzy Korony. Wg. mapy powinno to zająć 2:20h. Aby wejść na sam szczyt z platformą widokową trzeba zapłacić w kasie 5zł (bilet dla osoby dorosłej ważny również na Sokolicę). Metalowe schody pną się jeszcze trochę do góry i po  mniej więcej 7-10 minutach jesteśmy na szczycie/platformie i podziwiamy piękny widok na Tatry. Poniżej nas natomiast wije się Dunajec. Widać też schronisko Trzy Korony, gdzie według opowieści znajomych, serwują przepyszne jedzenie w bardzo dużych porcjach.

Widok ze Szczytu Trzech Koron

Jeśli kogoś skusi taka opcja, to może zejść z powrotem do przełęczy Szopka i kontynuować spacer w dół, żółtym szlakiem aż do Sromowców Niżnych. Po obiedzie w schronisku można wybrać czerwony szlak powrotu (jest po słowackiej stronie) lub w Sromowcach wypożyczyć rower i po pokonaniu tej trasy jednośladem, oddać go w Szczawnicy. My jednak chcemy jeszcze zobaczyć sławną sosnę na Sokolicy. Dlatego po zejściu z punktu widokowego udajemy się dalej, niebieskim szlakiem w stronę Góry Zamkowej i zawijamy na zachód, aby dokończyć pętle i wrócić do żółtego szlaku. Jednak nie na długo, po kilku minutach znowu skręcamy w prawo, w niebieski szlak i przez Białe Skały i Ociemny Wierch docieramy na Czertezik, z którego podziwiamy widoki na przełom Dunajca. Następnie szlak schodzi na dół, do przełęczy Sosnów i pnie się znowu pod górę na Sokolicę. Tam wszyscy robią sobie zdjęcia przy sławnej sośnie. Po krótkiej sesji schodzimy niebieskim szlakiem w dół, aż do samej rzeki gdzie przeprawiamy się flisacką łódką na drugą stronę (3zł).

Na Sokolicy

Po przekroczeniu Dunajca kierujemy nasze kroki do schroniska Orlica. W ostatnich latach zostało ono wyremontowane, kuchnia serwuje pyszne jedzenie, a bar słowackie piwa. Zdecydowanie polecamy na obiad i krótki relaks po marszu.

Minusem tej trasy jest spora ilość turystów. Dlatego warto wybrać się na nią bardzo wcześnie, np. wystartować o 6 czy 7 rano. Miejscowy polecał nam również oglądanie wschodu słońca ze szczytu Trzech Koron. Oznaczałoby to jednak rozpoczęcie podejścia w środku nocy, aby być na szczycie o 4:30-5:00 rano. Na pewno warto i mamy nadzieje, że nam też kiedyś się to uda. Zimą, kiedy wschody są w późniejszych godzinach, taki spacer też może być świetną mikroprzygodą. Pamiętajcie, że przeprawa przez rzekę jest tylko czynna od kwietnia do października. W granicznych miesiącach polecamy najpierw sprawdzić czy już/jeszcze jest czynna. Najlepiej zadzwonić do schroniska Orlica, powinni być dobrze poinformowani.

Czertezik

Wąwóz Homole – Wysoka – Schronisko pod Durbaszką

Po posiłku odbieramy samochód i jedziemy do Jaworek, gdzie przepakowujemy plecaki i wchodzimy do wąwozu Homole. Jest już późne popołudnie, cieszymy się więc ciszą, bo już tylko pojedyncze osoby schodzą z Wysokiej do wioski. Idziemy zielonym szlakiem i po mniej więcej 2h (wliczając w to leżakowanie na przepięknej łące) stajemy na szczycie. Podejście jest wymagające, ale dość krótkie. Po zejściu z Wysokiej idziemy cały czas niebieskim szlakiem, na zachód, aż do miejsca gdzie widzimy drogowskaz do schroniska pod Durbaszką. Schronisko, jak wskazuje kartka na barze, jest placówką oświatową i nie sprzedaje alkoholu. Nie zabrania jednak jego spożycia, jeśli przyniosło się go samemu. Jest to spory obiekt, kuchnia kończy pracę dość szybko (gdy dotarliśmy o 20:00 nie mogliśmy już liczyć na nic do jedzenia) i brak mu trochę chatkowego klimatu.

Dzień 2

Zrywamy się skoro świt, bo dzień wcześniej spoglądając na przełom Dunajca z Czertezika zapragnęliśmy spłynąć nim pontonem. Mamy rezerwację na 7:30. O 6:30 ruszamy z powrotem do Jaworek. Droga w dół zajmuje nam szybkim marszem tylko 30 minut.

Droga w dół ze schroniska pod Durbaszką

Przy samochodzie przepakowujemy się i ruszamy na miejsce zbiórki, gdzie młody chłopak daje nam kapoki, kaski i wiosła, tłumaczy gdzie mamy się zatrzymać, żeby zakończyć spływ i gdzie zostawić sprzęt. Następnie wsiadamy wszyscy do jego samochodu i jedziemy do Sromowców Średnich na start spływu. Tam, po krótkim instruktażu, wskakujemy do pontonu i zaczynamy dwugodzinną przygodę. Rzeka jest spokojna i nie ma na niej zbyt wiele kłopotliwych momentów. W sześciostopniowej skali raftingowej klasyfikacji rzek Dunajec maksymalnie osiąga klasę I, co oznacza, że nie ma na niej żadnych trudności. Nie przeszkadza nam to cieszyć się spływem i podziwiać piękne widoki. Świetnym rozwiązaniem było wybranie się na spływ w godzinach wczesnoporannych. Dzięki temu byliśmy na rzece kompletnie sami, nie musieliśmy uważać na łodzie flisackie czy kajakarzy, jedynie na wędkarzy, ale było ich dosłownie kilku. Taką strategię zdecydowanie polecamy, tak samo jak sam spływ. Super zabawa, nawet dla tych bez żadnego doświadczenia. Bez wahania bierzcie również na ponton dziecko lub psa.

Spływ Dunajcem

Jeśli macie własny ponton, możecie pokusić się o próbę spływu na własnym sprzęcie. Jedynym problemem wówczas jest logistyka – gdzie zostawić samochód, jak do niego wrócić, bądź jak dostać się z pontonem na miejsce startu. Rzeka naprawdę jest prosta, nie ma na niej zbyt wielu kamieni, a jeśli są, to można je sprawnie ominąć. Jest również stosunkowo płytko, więc w razie problemów można łatwo wysiąść i zakończyć spływ po słowackiej stronie (prawy brzeg rzeki). Na lewym, polskim brzegu, jest park narodowy, więc nie należy poruszać się tam poza wyznaczonymi szlakami. Ponton, na którym my spływaliśmy, jest profesjonalnym pontonem raftingowym, ale i tak zostaliśmy pouczeni o możliwości jego przebicia przy kontakcie z kamieniami.

Po tak udanym poranku wyruszliśmy w drogę powrotną do Warszawy, dla Was może być to tylko początek pięknego dnia. Na mapie Pienin pozostaje jeszcze sporo niewspomnianych przez nas szlaków, jak chociażby niebieski ze schroniska Orlica na Palenicę. Ogranicza Was tylko czas i wyobraźnia.

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://outdoorito.com/wp-content/uploads/2017/06/Pieniny-splyw-pontonem-po-Dunajcu.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 100px;}