Skitury w Małych Pieninach

czyli dlaczego na nartach fajnie też czasem chodzić pod górkę a nie tylko z niej zjeżdżać

Pod koniec ubiegłego sezonu narciarskiego kupiłam przez internet używany sprzęt skiturowy. Przyszedł do mnie dokładnie w momencie, gdy zniknęły ostatnie resztki śniegu w górach. Moje zmaterializowane 1600zł poszło więc od razu na urlop do piwnicy. Była to poniekąd kara za zmarnowanie kolejnego sezonu i nie wybranie się na skitury ani razu przez całe 4 miesiące, kiedy to zima gościła w Sudetach. Ten sezon miałam zacząć bez wymówek jak tylko śnieg się pojawi. No i prawie mi się to udało. Buty z nabytego zestawu okazały się jednak za duże i musiałam kupić inne. Szczęśliwym trafem znalazłam je dość szybko i postawiłam pierwsze kroki w Karkonoszach. O tym wypadzie może też kiedyś powstanie wpis, bo zrobiłyśmy świetną trasę dla początkujących amatorów skiturów. Dzisiaj będzie będzie o jednodniowej turze w Małych Pieninach i moim podejściu do foczenia.

Nie jestem świetną narciarką. Zjadę w prawdzie z każdego przygotowanego stoku. Szybciej lub wolniej. Ładnie stylowo lub jak pokraka. Ale zrobię to nie robiąc ani sobie ani innym krzywdy. Natomiast zjazdy poza trasą stanowią dla mnie spory problem. Raz w tym roku próbowałam w Austrii na lodowcu przejechać obok trasy. Zaryłam nartami w grubą warstwę nieco ciężkiego śniegu. Upadłam z głową w dół stoku i miałam niemały problem, żeby się z tej sytuacji wydostać. Nie wróży mi to raczej kariery pogromczyni puchu czy innej freeriderki. Na szczęście szybko okazało się, że jest dla mnie trochę nadziei, bo narty skiturowe są sporo lżejsze od moich zjazdowych co oznacza duże szanse na niepowtórzenie sytuacji z lodowca w terenie. Poza tym można robić całkiem fajne wycieczki na fokach bez konieczności zjazdów po stromych liniach, w głębokim puchu czy też w lesie. Oczywiście chętnie podciągnęłabym nieco technikę zjazdową a moja obecna ułomność w tym temacie jeszcze niczego nie przekreśla.

Małe Pieniny

 

Pierwszego dnia z weekendu spędzonego na południe od Krakowa wybraliśmy się na wycieczkę w Małe Pieniny. Na początku w planach mieliśmy przejście całego pasma Małych Pienin. Chcieliśmy zacząć od stacji Ski-Jaworki Homole, podejść na Wysoką i następnie udać się na zachód i zakończyć wycieczkę zjazdem stokiem do dolnej stacji na Palenicy. Dojazd z Krakowa do Jaworek zajął nam jednak więcej czasu niż zakładaliśmy i prawdopodobnie nie udałoby nam się ukończyć tej wycieczki przed zmrokiem. Dodatkowo pogoda miała przestać nam sprzyjać około 13:00 a na koniec musielibyśmy jeszcze wrócić do samochodu. Zdecydowaliśmy się zatem pochodzić poza wyznaczonymi szlakami i nacieszyć się śniegiem, który umożliwił nam swobodne poruszanie się na fokach po miejscach raczej niedostępnych latem. Niemniej jednak polecamy pierwotny zarys wycieczki szczególnie początkującym. Zakłada on bowiem zjazd przygotowanym stokiem na Palenicy i pozwoli nieco oswoić się ze skiturami.

Wystartowaliśmy z dolnej stacji kolejki Ski-Jaworki Homole i podchodząc wschodnią częścią stoku będąc mniej więcej w 3/4 jego wysokości odbiliśmy jeszcze bardziej na wschód. Najpierw podeszliśmy do dolnej granicy lasu a następnie skręciliśmy w lewo i przepiękną aleją pomiędzy drzewami przez Pawłowską Górę doszliśmy do polany z widokiem na wapienne ściany Brysztańskich Skał po lewej i szczyt Wysokiej (1044m npm) po prawej stronie. Następnie odbiliśmy nieco w prawo i przeszliśmy trawersem południowe zbocze Wysokiej. Znaleźliśmy się wówczas na niebieskim szlaku turystycznym, który kończy trawersować zbocze i zaczyna piąć się do góry do skrzyżowania, gdzie następnie ślepa odnoga prowadzi w lewo na Wysoką. Mieliśmy tam pewne problemy z podejściem, ponieważ szlak był bardzo nierównomiernie przetarty przez pieszych a foki nie miały odpowiednio dużej powierzchni styku z ziemią, aby móc nas utrzymać. Zdecydowaliśmy się odpiąć narty. Po dotarciu do skrzyżowania zostawiliśmy narty pod drzewem a sami pieszo zdobyliśmy szczyt Wysokiej. Dojście na niego zajmuje około 10-15 minut, jest bardzo wąskie, strome i przebiega w gęstym lesie. Zarówno podejście jak i zjazd tędy na nartach nie jest dobrym pomysłem.

Punkt widokowy na zboczu Wysokiej

Na szczycie Wysokiej znajduje się dość spora platforma widokowa, z której w pogodne dni można podziwiać bardzo szeroką panoramę między innymi na Beskid Sądecki, Tatry czy też Babia Górę. My nie mieliśmy jednak tyle szczęścia i oglądaliśmy tylko pochmurne niebo i dość gęstą mgłę. Po kilku minutach na szczycie zeszliśmy do miejsca gdzie zostawiliśmy narty. Po ich przypięciu zjechaliśmy nieco w dół zielonym szlakiem na zachód w stronę schroniska pod Durbaszką, w którym zatrzymaliśmy się na obiad.

Mieliśmy plan, aby zjechać ze schroniska na sam dół do drogi. Oznaczałoby to jednak dość długi spacer asfaltem na parking pod stokiem w Jaworkach. Woleliśmy tego uniknąć. Przetrawersowaliśmy się nieco na wschód a następnie zjechaliśmy na fokach (wiedzieliśmy, że będziemy ich jeszcze potrzebować) do zielonego szlaku. W tej okolicy latem stacjonuje Baza Namiotowa pod Wysoką (725m n.p.m.). Musieliśmy przekroczyć strumień o nazwie Koniowiec i po po około 500m zielonym szlakiem odbiliśmy w prawo lekko pod górę. Po krótkim podejściu znaleźliśmy się w znanym nam już miejscu (byliśmy tutaj rano). Skręcamy w lewo i po kilku minutach jesteśmy nieco ponad górną stacją kolejki linowej Homole. Znajduje się tam ładna drewniana wiata, w której robimy krótki postój na herbatę. W międzyczasie zdejmujemy foki, przepinamy wiązania, dopinamy buty i zjazdem po stoku kończymy wycieczkę.

Na poniżej mapie możecie prześledzić przebieg naszej wycieczki. Pamiętajcie, że jest to poglądowy szkic a nie zrzut z GPSa.

Image module

Packlista

 

  1. Sprzęt skiturowy: narty, buty, foki, kije;
  2. Ubranie dopasowane do warunków pogodowych
  3. Okulary przeciwsłoneczne lub gogle w zależności od pogody
  4. Czapkę lub buffa
  5. Nieprzemakalne rękawice
  6. Plecak, super jeśli w razie konieczności będzie się dało łatwo przyczepić do niego narty
  7. Krem na zimę z filtrem UV
  8. Przekąski i termos z herbatą, żeby umilić sobie przerwy w trasie
  9. Lawinowe ABC jeśli ocenicie, że jest potrzebne*

*my go nie mieliśmy ponieważ w Małych Pieninach ryzyko lawinowe jest znikome, ale nie to tylko nasze odczucia i na to na Was ciąży odpowiedzialność za ewentualny brak sprzętu.

Dla wielu fanów skiturów i freeride’u ta wycieczka może wydać się dość prosta i może nawet nudna. Nie zjeżdżaliśmy w puchu, nie było stromo ani nie musieliśmy manewrować przez las. Zjechaliśmy bezpiecznie przygotowanym stokiem po niebieskiej trasie. I właśnie piękne w skiturach jest to, że mogą przybierać przeróżne oblicza i każdy nawet początkujący narciarz znajdzie w nich coś dla siebie. Pamiętajcie, że jeżeli lubicie zimę to chodzenie na fokach jest świetną metodą na obcowanie z naturą. Weszliśmy na teren na którym bez nart nie byłoby mowy aby się dostać, bo co krok zapadalibyśmy się po uda w śniegu. Ścieżki w większości były nieprzetarte a jedyne ślady jakie napotkaliśmy to ślady zwierząt. Dlatego jeśli tak jak ja nie jesteś świetnym narciarzem to nie daj sobie wmówić, że skitury nie są dla Ciebie. Wszystko zależy od tego, czego od nich oczekujesz, jakie wycieczki zechcesz robić i jak daleko wyjść poza strefę swojego komfortu narciarskiego.

Happy skitouring!

div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://outdoorito.com/wp-content/uploads/2019/02/Male_Pieniny_na_skiturach.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center bottom;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 800px;}