SUPer pies

Czyli jak pływać z psem na desce SUP.

Mam ni psa ni wydrę. Od kiedy tylko Szyszka nauczyła się pływać, woda i wszelkie przybrzeżne szuwary to jej największe hobby. Do tego stopnia, że kiedyś kiedy szliśmy do parku i spuszczaliśmy ją ze smyczy, olewała wszystkie inne psy i od razu pędziła do kanału. A później pływała po paręnaście, parędziesiąt minut, prawie godzinę, a my zaniepokojeni o nią w końcu wchodziliśmy wyłowić ją z wody. No bo ile taki szczeniak może pływać bez przerwy? A jak wypływa daleko, to czy kalkuluje, że potrzebuje sił żeby wrócić z powrotem? Do tego, kiedy Szyszka pływała przechodziła w trans i zupełnie nie słyszała, co się do niej krzyczało. Z czasem pogodziliśmy się z faktem, że ktoś nam sprzedał wydrę zamiast psa i po prostu siadaliśmy z obiadem, albo książką przy jeziorze i czekaliśmy. Po prawie 4 latach, na szczęście nauczyliśmy się już dogadywać i Szyszka słucha, kiedy wołamy, żeby wyszła z wody, ale ta jej pasja wcale nie osłabła. Mało tego, zaraziła i mnie. Też zachciałam w tym uczestniczyć, a nie tylko emerycko czekać na brzegu. I tym sposobem zaczęłam myśleć o SUPie. Dziś, po pierwszym wspólnym sezonie, obie uwielbiamy razem wskakiwać do/na wodę. Ja, bo z włochatym maniakiem zawsze śmieszniej, a ona bo ze mną wypływa dalej i na dłużej, w nowe zakamarki do spenetrowania. Kiedy widzi, że pompuje pomarańczową dechę, nie może usiedzieć w spokoju i ekscytuje się jak nigdy. Myślisz że twój pies może mieć podobnie? Jeśli tak, to nie możesz nie spróbować.

Dlaczego SUP

 

Dlaczego w ogóle padło na SUPa? Są przecież jeszcze kajaki, pontony, łódki. Po pierwsze potrzebowałyśmy czegoś dmuchanego, co można łatwo schować w mieszkaniu, albo w piwnicy i bez większych problemów, w pojedynkę zawlec choćby nad nasze jezioro w parku. Po drugie musiało być wykonane z porządnego, twardego materiału, w miarę odpornego na psie pazury. Rozważaliśmy kiedyś zakup dmuchanego kajaka, ale wydaje mi się, że jego konstrukcja + psie łapy, aż prosi się o przebicie pazurem. No i takie kajaki to też nie jest tania sprawa. SUP do tanich też nie należy, ale po pierwsze właściwie nadmuchana, płaska decha jest tak twarda, że ciężko mi jest wyobrazić sobie przebicie jej zwykłym tępym, psim pazurem, a po drugie SUP ma jedną przewagę, moją ulubioną. Płynąc na desce jest się najbliżej powierzchni wody, z wszystkich pozostałych opcji. Nie ma żadnych burt, brzegów przez które trzeba się wychylać, jeśli chcecie sięgnąć tafli. Wystarczy po prostu przesunąć stopy o parę centymetrów, żeby w upalny dzień móc się ochłodzić leżąc na desce powoli unoszonej przez prąd wody. No i jest dużo mniejszy problem z władowaniem czworonoga z wody na deskę. Nie trzeba go aż tak wysoko podnosić, a to ma duże znaczenie, tym większe im więcej kilo włochatej miłości zabieracie ze sobą.

Słowenia, jezioro Bohinj nad ranem

Na co zwracać uwagę kupując SUPa dla siebie i psa

 

Przede wszystkim im szersza deska, tym stabilniejsza. Zdecydowanie patrzcie na SUPy touringowe albo typu allround (opis wszystkich rodzajów desek znajdziecie w naszym poprzednim SUPowym wpisie). Patrzcie też na maksymalne obciążenie deski, tak żeby objęło Was i waszego kudłacza. Jeśli po tym pierwszym przesiewie będziecie mieli parę podobnych cenowo modeli na oku (wliczając akcesoria takie jak plecak, wiosło, pompkę), to ostatnia rzecz na którą warto zwrócić uwagę, to jak daleko sięga piankowa, antypoślizgowa powłoka SUPa. Przy psie, prędzej czy później pewnie miejscami się zarysuje i choć nie wpływa to w ogóle na funkcjonalność deski, to z czasem może wyglądać mało estetycznie (zwłaszcza jeśli macie ciężki kudłaty okaz, który będzie się chciał sam wdrapywać do was na górę). Pies będzie pewnie stał na dziobie deski więc im mniej pianki w tamtych rejonach tym lepiej. Przy mniejszych psach, albo takich które raczej nie będą pływać, a co za tym idzie wdrapywać się z powrotem na SUPa, myślę że w ogóle nie ma się czym przejmować.

Czego potrzebuje pies

 

Podstawa to psia kamizelka ratunkowa do pływania, zwłaszcza jeśli planujecie dłuższe wyprawy. Koniecznie z rączką do łapania na grzbiecie. Jeśli wy też macie ni psa ni wydrę, to może na początek, przy pierwszych próbach blisko brzegu wystarczy uprząż z takim uchwytem. Później jeśli złapiecie bakcyla i będziecie planować dalsze spływy koniecznie zainwestujcie w kapok. My zwykle go używamy, a ja się łudzę, że przy okazji pomaga Szyszce unosić się na powierzchni z nieco mniejszym wysiłkiem, co nie jest bez znaczenia przy prawie godzinnym pływaniu w wodzie bez przerwy.

A po co rączka na grzbiecie? Ja Szyszkę w ten sposób winduję na deskę. Kiedy widzę po jej minie, że nareszcie chce odpocząć, podpływa i zaraz będzie się wdrapywać na SUPa, szybko siadam, łapię za ten uchwyt i wciągam ją na deskę. W ten sposób, jeśli udaje mi się to zrobić sprawnie, pianka na SUPie pozostaje nienaruszona, a i my obie siedzimy na nim, a nie w wodzie. Moja wydra waży 20kg, trochę wysiłku kosztuje uniesienie jej jedną ręką, ale na szczęście nie trzeba podnosić wysoko, więc radzimy sobie bez problemu. Ale cóż, psy to najbardziej zróżnicowany gatunek, a ja mam tylko jeden model, więc sami musicie ocenić możliwości swojego egzemplarza i może pierwsze testy przeprowadzajcie na płytkich wodach. Jeśli wasz pies jest problematyczny do wciągania, to może chociaż będzie spokojny i z przyjemnością położy się na desce, żeby całą drogę podziwiać okolicę nie zanurzywszy nawet łapy? Szczerze mówiąc, jeśli tak umie to jesteście w domu. Ja swojemu wciąż nie ufam, bo czasami wystarczy zwykłe piórko na powierzchni, żeby MUSIAŁA skoczyć. Jeśli w tym czasie stoję, to nie jestem w stanie wybronić się przed kąpielą. Cóż, cały czas się uczymy…

Pływanie z psem na desce SUP

Czego potrzebuje człowiek

 

Ubierzcie się oczywiście tak, żeby w razie kąpieli nie było dużych problemów. W ciepłą pogodę strój kąpielowy albo lekkie, szybkoschnące ubrania. Może warto zabrać ze sobą zapasowe ubranie do wodoodpornego worka przytroczonego do SUPa? Zwłaszcza jeśli pogoda nie jest upalna. Jeśli nie macie worka wodoodpornego, to ja zamiast niego używam jednej sakwy rowerowej. Obie rolowane, wodoszczelne wersje dwóch najpopularniejszych marek, polskiego Crosso, albo niemieckiej marki Ortlieb, sprawdzą się idealnie. Do takiej sakwy warto też spakować buty, w końcu może dopłyniecie do jakiejś ciekawej wysepki albo innego zakątka, który będziecie chcieli pozwiedzać w przerwie, albo na koniec wycieczki ciężko będzie znaleźć dogodny brzeg do przybicia i buty przydadzą się przy przedzieraniu przez chaszcze albo kupy kamieni.

Jeśli zabieracie ze sobą komórkę do nawigacji, to albo trzymajcie ją głównie w worku wodoodpornym i sprawdzajcie tylko od czasu do czasu, najlepiej siedząc na SUPie, albo zaopatrzcie się w plastikowy, wodoszczelny pokrowiec na swojego smartfona ze sznurkiem do przewieszenia na szyi lub przez ramię.

Zakamarki Amsterdamu na desce SUP
Rembrandtpark w Amsterdamie na desce SUP z psem

Ostatnią, ale obowiązkową rzeczą jest linka, smycz którą przyczepicie do nogi i do SUPa. W razie nagłej kąpieli deska pozostanie w zasięgu ręki, a nie wystrzeli spod nóg daleko od was.

Acha no i bonusik – jakieś drobne smakołyki dla Was i waszego kudłacza. Nie ma to jak w ciszy, na środku jeziorka zatrzymać się na chwilę i odpocząć sobie zagryzając np. orzeszki i słuchając pluskającej wody w pobliskich szuwarach.

Jak zacząć

 

Pływanie na SUPie jest łatwe. Ośmielam się tak twierdzić, bo na mój pierwszy raz wybrałam się w czteroosobowej grupie nowicjuszy i każdy z nas po parunastu minutach już stał na desce o własnych siłach, mniej bądź bardziej chybotliwie, ale jednak. Później pozostaje już tylko wyczucie równowagi i przyzwyczajenie się do balansowania. Po czasie, człowiek nauczy się stać nawet i na desce, która z początku wydawała się bardzo chwiejna.

Jeśli macie ten wstępny etap za sobą, to możecie próbować i z psem, ale na początek na siedząco. Zanim jednak władujecie swojego kudłacza na tego dziwnego, chybotliwego, wodnego stwora, nie zaszkodzi go z nim oswoić:). Postawcie deskę na trawie, każcie psu na niej stanąć, usiąść, położyć się… W tym samym czasie sowicie nagradzając smakołykami. Nowa znajomość będzie się wtedy dobrze kojarzyć 😛 A jeśli Wasz pies nie bywa strachliwy, no cóż, nie ma za co “Reksio” 😉

Resztę technikalii musicie wypracować sami, w zależności od tego jakiego psa macie. Ja zawsze pierwsza wchodzę na deskę, siadam i wtedy zabieram na pokład Szyszkę. No i nie spieszcie się z pływaniem na stojąco. Dajcie czas sobie i kudłaczowi, żeby wyczuć się nawzajem. Ja swoją wyczułam tak, że wciąż częściej na desce pływam na siedząco, kiedy Szyszka jest ze mną. Holenderskie kanały i pogoda zwykle nie zachęcają do niekontrolowanych upadków 😉

Stan Up Paddle Board w Słowenii

A może pływacie już z psem na SUPie i macie jakieś inne ciekawe triki albo porady? Ciekawa jestem jak sobie radzicie, dajcie znać w komentarzu!

Udanych SUPowych psigód!
Kuba Sochacki (zdjęcia)
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://outdoorito.com/wp-content/uploads/2019/03/deska_SUP_z_psem_Slowenia-2.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 800px;}