Trekking do bazy pod Annapurną

czyli jak samemu zorganizować przejście z plecakiem wśród 8-tysięczników

Sezon na wyjazdy do Nepalu właśnie się kończy. Ale nie martwcie się! Kolejny już za 4 miesiące! Trekking w Himalajach to marzenie wielu osób. Nie tylko tych totalnie zakręconych na punkcie górskich wędrówek, ale również tych po prostu kochających podróże i szukających przygody. Pod koniec 2014 roku spędziłam w Nepalu 6 tygodni, w ciągu których zrobiłam tam 2 trekkingi. Opowiem Wam dzisiaj trochę o trekkingu do bazy pod Annapurną, czyli tzw. ABC (Annapurna Base Camp). Uważam, że to jedna z najlepszych opcji, kiedy macie około 3 tygodnie urlopu i chcecie zobaczyć coś więcej poza ośnieżonymi wierzchołkami ośmiotysięczników.    

Większość trekkingów w Nepalu zakłada kilkunasto-dniową wędrówkę. Popularny trekking dookoła Annapurny to w pełnej wersji 21 dni, a w nieco okrojonej, kiedy część zdecydujemy się przejechać jeepem, to nadal minimum 14 dni. Jeśli zechcemy wybrać się do bazy pod Everestem, wraz z dolotem do Lukli zajmie nam to również minimum 2, a w najciekawszej opcji nawet 3 tygodnie. Dookoła Manaslu najszybciej przejdziemy w opcji 13 dniowej. W Kathmandu zawsze trzeba załatwić pozwolenia na trekkingi i kartę TIMS. Na start szlaku trzeba dojechać, co przy obecnym stanie nepalskich dróg zajmuje sporo czasu. Prawdopodobnie chciałoby się jeszcze np. wyskoczyć do Chitwanu potropić nosorożce lub odciąć się od świata i pomedytować kilka dni w buddyjskim klasztorze. Biorąc to wszystko pod uwagę naprawdę czasem ciężko zdecydować się na 14 dni trekkingu. Dlatego idealnym wyborem jest Annapurna Base Camp Trek. Zajmuje około tygodnia, a jeśli się Wam spodoba, to jest opcja kilku wycieczek w boczne odnogi szlaku.

Panorama Annapurna Base Camp

Kiedy lecieć?

 

W Nepalu są dwa sezony na trekkingi od połowy marca do końca maja i od końca września do początku grudnia.

Trzeba się trzymać tych terminów głównie ze względu na pogodę, która właśnie wtedy pozwala na bezpieczne przemierzanie szlaków. Ponadto w innych miesiącach hoteliki (tzw. Tea house) są po prostu pozamykane. Na trasie do ABC wioseczki powyżej Chomrong są czysto turystyczne, a ludzie obsługujący turystów wyjeżdżają z nich zaraz po tym jak kończy się sezon.

Przewodnik? Konieczny czy nie?

 

Wiele osób wybierających się do Nepalu zakłada, że skoro są to najwyższe góry na świecie to idąc na szlak koniecznie muszą mieć przewodnika. Otóż nie zawsze. Są oczywiście takie trekkingi jak Manaslu Circuit, gdzie nie przejdziemy przez pierwszy checkpoint* jeśli nie będziemy mieć ze sobą przewodnika. Jednak są również takie, które nie wymagają nic poza pozwoleniem opłaconym w Kathmandu. Są przy tym relatywnie proste i bezpieczne. Dokładne opisy tras można znaleźć w przewodnikach takich jak Lonely Planet, czy też w internecie. Przy zachowaniu zdrowego rozsądku i podstawowych zasad bezpieczeństwa dotyczących głównie tempa zdobywania wysokości, aby uniknąć choroby wysokościowej, na pewno wrócimy do domu cali, zdrowi i zadowoleni.

Jeśli ktoś wybiera się jednak na trudniejszy szlak i woli mieć przewodnika, to odezwijcie się do nas. Przewodnicy w Nepalu to temat dość długi i zawiły. Warto mieć kogoś zaufanego z polecenia. Wówczas taki trekking potrafi też nabrać dodatkowego koloru i dostarczyć ciekawych wrażeń.

Dolot do Nepalu

 

Ciężko jest do Nepalu dolecieć tanio. Często znajdziecie promocje na loty do Bangkoku, Tokio, czy nawet na Bali, w cenach sporo niższych niż Kathmandu, które wydawałoby się leży bliżej, niż wymienione miasta. Warto sprawdzić oferty lotów Turkish Airlines z Berlina, Dusseldorfu, czy Pragi lub polować na promocję z Qatar Airways. Dla tych mających więcej czasu można spróbować pokombinować, aby dostać się do Dubaju, a potem z Dubaju do Kathmandu liniami FlyDubai. Zazwyczaj jednak ceny biletów będą oscylować w granicach 2500-2800zł za podróż w dwie strony.

Dojazd do Pokhary

 

Do Pokhary jeżdżą kilka razy dziennie publiczne autobusy. Droga zajmuje około 7-8h i jest bardzo męcząca. Nepalczycy, jak wiele innych azjatyckich nacji, mają daleko przesuniętą granicę pojęcia pełnego autobusu. Nie zdziwcie się jeśli będziecie swoją przestrzeń dzielić z kozą lub kurczakiem.

Poza autobusami istnieją też połączenia lotnicze i turystyczne busy. Nie testowałyśmy tego rozwiązania z uwagi na budżetowy charakter wyjazdu, ale na pewno w każdym hotelu lub hostelu łatwo zdobędziecie informację na ich temat.

Trochę o samej Pokharze

 

Pokhara położona jest nad jeziorem Phewa i roztacza się z niej piękny widok na góry. Najpiękniej prezentuje się szczyt Machhapuchchhre, który wyglądem przypomina ogon ryby. Miasteczko samo w sobie jest mocno turystyczne – dużo w nim hotelików i restauracji. Na wyspie na jeziorze znajduje się świątynia Tal Barahi, a na jednym ze wzgórz okalających jezioro World Peace Pagoda również warta odwiedzenia. Ponadto w Pokharze popularne jest również paralotniarstwo. Długo żałowałam, że nie wysupłałam z oszczędności tych kilkuset złotych, żeby podziwiać widoki z tej niezwykłej perspektywy jaką jest latanie w powietrzu w tandemie. Może Wy to za mnie nadrobicie? 🙂

Łódeczki na jeziorze Phewa w Pokharze

Ekwipunek

 

  • Plecak – 50-60l w sumie im mniejszy plecak, tym mniej rzeczy będziesz mógł ze sobą zabrać i tym wygodniej będzie Ci się szło
  • Buty trekkingowe za kostkę – ale raczej z tych lżejszych, trekking jest prostszy, niż wiele z tych, które zapewne robiliście w Tatrach lub Alpach.
  • Ciepły śpiwór – o tym więcej w sekcji Sztuczki i kruczki
  • Ciepłe ubrania + czapka i rękawiczki – na wysokości ponad 3tys. metrów bywa już naprawdę zimno. Warto mieć ze sobą puchową kurtkę, cieplejsze spodnie i bieliznę termiczną oraz czapkę i rękawiczki.
  • Plastikowa butelka na wodę – nie ma nic przyjemniejszego niż wsadzenie sobie wieczorem do śpiwora plastikowej butelki z gorącą wodą. Butelkę można kupić na Thamelu lub już w samej Pokharze za grosze.
  • Filtr lub tabletki do uzdatniania wody
  • Okulary przeciwsłoneczne – słońce odbijające się od śniegu mocno oślepia.
  • Kije trekkingowe – nie wiem jak Wy, ale ja odkąd nabyłam moje pierwsze kijki już rzadko ruszam się bez nich nawet w Karkonosze. Nadają tempo marszu, odciążają kolana i ratują w przypadku nagłej utraty równowagi.

Choroba wysokościowa i jak się przed nią uchronić

 

Przede wszystkim nie przeceniajcie swoich możliwości i nie wbiegajcie na 4tys. m n.p.m. w dwa dni jeśli nigdy wcześniej nie byliście na takiej wysokości i nie wiecie jak zachowa się wasz organizm. Trzeba przyznać, że czasem zalecane tempo zdobywania wysokości może wydać się dużo za wolne. Jednak lepiej poświęcić na aklimatyzację na wysokości 3-3,5tys. m n.p.m. jeden dzień więcej. Wtedy gdy już dotrzemy na najwyższy punkt trekkingu (w przypadku ABC 4130m npm) będziemy mogli cieszyć się okolicą i widokami zamiast uciekać na dół z powodu pękającej z bólu głowy lub nudności.

Trekking 7-10 dni, maksymalna wysokość 4130m

 

Dzień pierwszy: Phedi do Tolka
5-6h 1030m w górę/370m w dół

Jedziemy publicznym autobusem do Phedi, wysiadamy z autobusu i widzimy, że gdzieś w tej okolicy musi być start ponieważ jest kilka małych turystycznych restauracji i sklepików. Jeśli wyruszacie bardzo wcześnie, to dobrze tutaj zjeść śniadanie. Wąska ścieżka będąca startem szlaku pnie się stromo po drugiej stronie drogi. Jeśli będzie Wam trudno ją znaleźć to zapytajcie kogoś z lokalnych mieszkańców, na pewno wskażą Wam tę niepozorną dróżkę przez las. Pierwszy dzień jest dosyć męczący ze względu na spore przewyższenie. Dodatkowo jesteśmy ciągle na stosunkowo niewielkiej wysokości, a słońce grzeje dosyć mocno. Nie spodziewajcie się pierwszego dnia spektakularnych widoków na wysokie góry. Zachwyceni za to na pewno będziecie pięknymi tarasami ryżowymi.

Dzień drugi: Tolka do Chomrong
5-6h 870m w górę/450m w dół

Najpierw droga będzie wiodła mocno w dół do wiszącego mostu, by znowu zacząć się piąć do góry. Tutaj zaczną się strome kamienne schody, które towarzyszyć Wam będą na różnych etapach tego trekkingu, więc dobrze się do nich przyzwyczaić. Już dzisiaj zobaczycie ośnieżone szczyty. Gdy dotrzecie do wioseczki Chomrong nie zatrzymujcie się w pierwszym hoteliku, wejdźcie na samą górę i tam wybierzcie hotelik, z którego będziecie mieć ładny widok jedząc kolację i śniadanie, np. Excellent View Lodge. Jak Wam się poszczęści dostaniecie też pokój z widokiem na szczyt Machapuchare. Robi super wrażenie szczególnie o poranku, gdy słońce zaczyna stopniowo go oświetlać. W Chomrong znajduje się też ujęcie wody pitnej i sklep spożywczy. Wodę pitną powinniście dostać praktycznie w każdym hoteliku, ale polecam mieć również swój filtr lub tabletki odkażające.

Dzień trzeci: Chomrong do Doban 2500m npm
3,5-5h 810m w górę/510m w dół

Dzień zaczyna się stromym zejściem w stronę rzeki i dokładnie tak samo stromym podejściem po jej drugiej stronie. Tego dnia pokonacie najwięcej kamiennych schodów i na pewno w pewnym momencie będziecie je już szczerze przeklinać. Jeśli starczy Wam siły idźcie tego dnia aż do Himalayan Hotel, położony wyżej jest lepszy dla aklimatyzacji. Dzięki temu skrócicie też sobie kolejny dzień, podczas którego musicie pokonać aż 1200m w górę. Ja zostałam w Doban ponieważ dotarłam do niego około 13:00 i wszyscy mnie przekonywali, że gdy dojdę do Himalayan Hotel nie będzie już dostępnych łóżek w hotelikach. Nie sądzę, że była to prawda, ale ciężko jest stwierdzić czy chcieli wydłużyć moją wycieczkę, abym zostawiła u nich trochę więcej rupii, czy faktycznie był to szczyt sezonu i hoteliki były przepełnione.

Dzień czwarty: Doban do Machapuchare Base Camp
4-5h 1200m w górę

Na drodze do Base Campu pod Machapuchare przecinamy teren, który zimą jest szczególnie niebezpieczny ze względu na schodzące lawiny. Widoki robią się coraz lepsze. Ze względu na wysokość robi się coraz zimniej, szczególnie wieczorem. Jeśli będziecie maszerować sami, to o ile nie poznacie kogoś na trasie, bądź w jadalni hoteliku, prawdopodobnie pójdziecie spać bardzo wcześnie. Poleca się jeść nieco mniej niż chciałby tego apetyt, czy żołądek. Wynika to z faktu, że gdy organizm na takiej wysokości będzie musiał skupić się na trawieniu, to może się tak zdarzyć, że zacznie boleć Was głowa. Mi się to dokładnie przytrafiło i żałowałam potem pół nocy tych kilku kęsów, nie mogąc spać przez dłuższy czas. Głowa może Was też rozboleć oczywiście z innych przyczyn, ale jeśli tak błaha rzecz jak ilość jedzenia może Was uchronić od bólu, to chyba warto zastosować się do rady 🙂 Gdy zrobi się już całkiem ciemno warto jeszcze na chwilę wyjść przed hotelik, żeby popatrzeć w niebo. Małe zanieczyszczenie światłem powoduje, że niebo wygląda niesamowicie.

Dzień piąty: Machapuchare Base Camp do ABC
1,5-2h 430m w górę

Niektórzy wstają nad ranem i idą do ABC na wschód słońca, jedzą tam śniadanie i tego samego dnia schodzą jeszcze do Himalayan Hotel. Moim zdaniem wschód słońca wcale nie jest jakiś super spektakularny i lepiej posiedzieć w ABC trochę dłużej niż te 2-3h po wschodzie. Gdy zaczęłam iść w górę około godziny 8 rano minęło mnie sporo osób schodzących już w dół. Podczas gdy słońce jeszcze nie rozgościło się w Base Campie na dobre. Jeśli zrobiliście poprawną aklimatyzację, to naprawdę nie ma się czego bać, noc nie będzie dużo zimniejsza, niż poprzedniego dnia, a siedzenie kilka godzin w pełnym słońcu na kamieniu i patrzenie się na Annapurnę naprawdę jest tego warte.

Dzień szósty: ABC do Chomrong
8-11h 2460m w dół/ 510m w górę

Tak, to bardzo długi i męczący dzień. Najgorsze jest to, że to ponad 500m podejścia jest do zrobienia na samym końcu. Nigdy nie zapomnę jak leżałam przy rzeczce na plecaku ledwo żywa, a jeszcze musiałam wejść na górę do Chomrong gdzie są hoteliki. Nie taki miałam plan. Chciałam spać w Himalayan Hotel. Ale w ABC poznałam Szwedkę Jenny. Przegadałyśmy cały wieczór spędzony w jadalni. Rzuciła mi wyzwanie, że spotkamy się w Chomrongu na kolację. Nie mogłam się nie zgodzić. Jenny miała taką kondycję, że nie dość, że wyszła z ABC jakieś 1,5h później, to wyprzedziła na trasie i dotarła na miejsce godzinę przede mną. Mijając mnie zbiegała po kamiennych schodach krzycząc, że to taki super trening kolan, a ona po Nepalu wybiera się do Japonii na narty, więc sama rozumiem.

Jeśli możecie sobie pozwolić na jeden dzień dłużej w górach, to rozłóżcie to zejście na dwa dni. Chyba, że macie kondycję i kolana jak Jenny 😉  

Dzień siódmy: Chomrong do Naya Pul
w zależności od wariantu 4,5-8h 480m w górę/1700m w dół

Ostatniego dnia schodzimy powoli w dół żegnając się z widokami białych szczytów. Trasa przebiega wzdłuż strumienia nad którym warto sobie trochę posiedzieć znów ciesząc się ciepłem słońca. Nie musicie schodzić aż do Naya Pul. Może uda Wam się złapać autobus już w Kimche (1640m) lub Syauli Bazaar (1140m). Ja wsiadłam w autobus już Kimche, głównie dlatego, że akurat na niego trafiłam, było okropnie gorąco i wędrówka po drodze, na której co jakiś czas przejeżdżał samochód i wzniecał w powietrze tumany kurzu nie stanowiła dla mnie już atrakcji. Autobus z powrotem do Pokhary to wydatek rzędu 300 rupii. Czy warto ocenicie na miejscu.

Trekking do bazy pod Annapurną
Upoluj infografikę
Trekking do bazy pod Annapurną - mapa trasy, porady, koszt i lista potrzebnych rzeczy
albo wydrukuj

Sztuczki i kruczki

 

Jedz dhal bhata!

Dhal bhat to nepalskie danie narodowe. Jest to dal z soczewicy podawany zazwyczaj w metalowym pucharze z ryżem i różnymim warzywami, które kuchnia waszego hoteliku ma akurat dostępne. Do tego trochę ostrego sosu, kawałek lokalnego chlebka (naan, roti lub papadan) i często posypka w postaci pokruszonych orzeszków. Ogromną zaletą dhal bhata są nielimitowane dokładki i to, że jest to najczęściej najtańsze danie w karcie – idealne więc dla budżetowych głodomorów. Ceny jedzenia na trekkingach rosną wraz z wysokością, na której się znajdujecie. Wprawdzie po kilkunastu dniach trekkingu na pewno zdarzy Wam się wydać fortunę, aby zjeść pizzę zamiast ryżu, ale do dhal bhata będziecie po powrocie tęsknić nie raz!

Załatw pozwolenia i kartę TIMS w Kathmandu!

W Kathmandu konieczne jest załatwienie pozwoleń na trekking i tzw. karty TIMS (Trekkers’ Information Management Systems). Nie zapomnijcie o tym! Pozwolenia do najtańszych nie należą, a jeśli o nich zapomnicie (tak jak ja!), to przy wejściu na teren parku będziecie musieli zapłacić dwa razy więcej!

Adres w Nepalu po pozwolenie:  Department of Immigration, Kalika Marg, Kathmandu

Po kartę TIMS: Tourist Service Center, Pradarshani Marg, Kathmandu

Karta to koszt rzędu $20. Koszty pozwoleń różnią się w zależności od regionu, tutaj możecie sprawdzić aktualne stawki: https://www.welcomenepal.com/plan-your-trip/trekking-permit.html

Weź ze sobą awaryjne leki

Mi tyłek uratował 3-dniowy antybiotyk zabrany z Polski przez koleżankę. Nie chodzi tutaj oczywiście o chorobę wysokościową, ale zwykłe przeziębienie i gorączkę.

Ubezpiecz się na wypadek ewakuacji helikopterem!

Warto zwrócić uwagę na to, jakie koszty transportu pokrywa wasze ubezpieczenie. Słyszeliśmy historie o ludziach, którzy bardzo źle zareagowali na zmianę wysokości i trzeba było ich ewakuować helikopterem. Nie wiemy ile w tym było realnego zagrożenia, a ile nadmuchanej i niepotrzebnej paniki. Ale trudno przewidzieć jak Wasz organizm zareaguje, gdy znajdzie się na wysokości powyżej 4tys m n.p.m. To sprawa bardzo indywidualna i lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność. My ze swojej strony polecamy ubezpieczenie i członkostwo w Alpenverein. Nie dość, że oferuje świetne warunki, to jeszcze będziecie mieć 50% zniżki na noclegi w alpejskich schroniskach.

Idź do Momo w Kathmandu

Jest taka restauracja na Thamelu w Kathmandu, nazywa się Momo i urosła już do rozmiarów legendy. Ceny są niskie, a wnętrze dość obskurne, ale za to serwują tam najlepsze nepalskie jedzenie jakie jedliśmy! Tylko nie mówcie nikomu! Takie miejscówki trzeba chronić przed napływem zbyt dużej ilości turystów ????

Kup śpiwór w Kathmandu, ale potarguj się trochę!

Na trekking dobrze zabrać ze sobą ciepły, puchowy śpiwór. W pokojach w hotelikach na trasie nie ma ogrzewania, a koce w nich dostępne są mało zachęcającą opcją. Możecie zatem kupić porządny śpiwór jednej ze znanych polskich marek, co wiąże się z wydatkiem w wysokości kilkuset, do ponad tysiąca złotych. Alternatywą dla tej opcji jest kupienie podróbki śpiwora w Kathmandu. Dzielnica Thamel znana jest z wielu sklepów z podrabianym sprzętem turystycznym, które naturalnie różnią się jakością od ich oryginalnych odpowiedników, aczkolwiek większą różnicę stanowi na pewno cena. Jedna z nas zakupiła puchowy śpiwór na Thamelu za równowartość około 180zł. Nie ma on oczywiście temperatury komfortu -15st C jak został zareklamowany przez sprzedawcę. Ale dał radę, gdy termometr w pokoju wskazał poniżej 0. Warto rozważyć taką opcję szczególnie jeśli nie planujecie regularnych zimowych biwaków i wydatek tysiąca złotych na puchowy śpiwór nie wydaje się Wam optymalny.

Bądź świadomy ryzyka jazdy autobusami!

Poruszanie się autobusami nie jest zbyt bezpieczne. Jazda starymi, rozklekotanymi pojazdami po dziurawych drogach bez asfaltu, nad przepaściami z jednej strony, brzmi jak przygoda. Jednak wiemy, że turyści tracili już życie, gdy taki pojazd odmówił posłuszeństwa (lub gdy kierowca był niezłym kamikadze) i po prostu spadł w przepaść.

Weź ze sobą powerbank!

W Tea Housach, w których będziecie spać, prąd zazwyczaj jest dostępny tylko na kilka godzin wieczorem. Często za dodatkową opłatą. Prawie nigdy nie spotkacie gniazdek w pokojach i telefon do podładowania będziecie musieli zostawić w pomieszczeniu służącym za jadalnię. Warto mieć zatem powerbank, szczególnie jeśli telefon służy Wam również jako aparat.

Wychodź wcześnie rano

Na szlaku, mimo że jest dość prosty, napotkacie się na wiele grup z przewodnikami. Poruszają się one niespiesznym tempem, często mają tragarzy. Śpią jednak w tych samych lodgach co Wy, które są dla nich rezerwowane przez przewodników telefonicznie. Idąc na własną rękę nie ma możliwości rezerwowania łóżek, więc lepiej wychodzić wcześnie rano i docierać do wybranego przez siebie celu już około 13. Wówczas na pewno znajdzie się dla nas miejsce na nocleg. A dodatkowo w godzinach porannych są największe szanse na piękne widoki (bez mgły i chmur) oraz pusty i cichy szlak.

Annapurna szczyt o wschodzie słońca

Filtruj wodę

Nepal nie należy do najczystszych krajów. Dlatego uważaj na to jaką wodę pijesz i w jakiej myjesz zęby. Na tym trekkingu raczej łatwo zdobędziesz wodę zdatną do picia – za dodatkową opłatą napełnisz butelki w swoim hoteliku. Na wszelki wypadek weź ze sobą mechaniczny filtr lub tabletki uzdatniające. Zatrucia pokarmowe to nic fajnego, szczególnie w górach i w tym przypadku lepiej dmuchać na zimne.

Spróbuj Masala Tea

Znajdziesz ją w karcie w każdym hoteliku na trasie trekkingu. Obok mango lassi był to mój ulubiony napój w Nepalu.

Rozmawiaj z ludźmi!

Nie ma nic cenniejszego niż rady ludzi, którzy właśnie wrócili z tego trekkingu i spotkasz ich w hostelu w Pokharze, czy nawet jeszcze w Kathmandu, albo na trasie samego trekkingu, szczególnie jeśli jedziecie na początku sezonu. Może bowiem się okazać, że gdzieś zeszła błotna lawina i droga jest zablokowana lub most jest zerwany i trzeba iść inną drogą. Lokalni przewodnicy mający swoje grupy również chcą dla Ciebie dobrze, więc jeśli dają Ci jakieś rady to wysłuchaj ale… niekoniecznie się do nich stosuj. Jeśli ktoś decyduje się na przewodnika na tak łatwym trekkingu jak ABC to znaczy, że nie miał czasu przeczytać nawet opisu tego szlaku. Ja dałam się kilka razy nabrać na to, że nie będzie już miejsc w schroniskach jeśli dotrę gdzieś po 13:00. Bardzo szybko szłam by dotrzeć do celu jak najwcześniej. Jak łatwo można się domyśleć obawy były bezpodstawne i często sama spałam w kilkuosobowych pokojach. Lepiej byłoby posiedzieć gdzieś po drodze i pocieszyć się widokami.

Boudhanath Stupa w Kathmandu
Kuba Sochacki (zdjęcia)
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://serwer22281.lh.pl/wp-content/uploads/2018/05/Annapurna_Base_Camp_czorten-1.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 800px;}