W Sewenny wypad jesienny

Marsz śladami Roberta Louisa Stevensona

Czy słyszeliście kiedyś o Sewennach (fr. Cévennes) – słabo zaludnionym pasmie górskim w południowej Francji? Nie? A może mówi Wam coś imię Roberta Louisa Stevensona i jego największe dzieło „Wyspa skarbów”? Wierzcie nam lub nie, ale istnieje powiązanie między tym dziewiętnastowiecznym Szkotem a samotnym skrawkiem ziemi w Langwedocji, Sewennami.

Szlak GR70

 

Sewenny leżą zaledwie kilka kroków na północ od Morza Śródziemnego i dzielą je między siebie departamenty Lozère i Gard. To tam, doświadczony niespełnioną miłością do zamężnej Amerykanki, pan Stevenson postanowił leczyć duszę w podróży. A przecież wiecie – to działa! Owocem jego wojażu jest zaskakująco radosna książka, dziewiętnastowieczny pierwowzór literatury outdoorowej – Travels with a donkey in the Cévennes (czytaj tu).

My zapraszamy Was do wyruszenia śladami Stevensona. Jego podróż jest dobrze udokumentowana i stała się atrakcją turystyczną zasługującą nawet na oddzielny szlak chemin de Grand Randonnée (uznany i oznakowany przez francuskie państwo) – GR70. Początki szlaku leżą na północy w małym Monastier w hrabstwie Gévaudan, koniec zaś za Sewennami w St. Jean-du-Gard. Przemarsz zajmie od kilku dni do 2 tygodni, można bowiem dowolnie dostosowywać tempo i wybierać odcinki.

Jesień w południowej Francji

Ale zaczekajcie! Ten szlak to nie jest jedynie kolejny kąsek wycieczkowej zabawy dla średniozaawansowanych outdoorwców! Tak jak Stevenson w 1878 r. można maszerować w towarzystwie żywego, oddychającego i niezmiennie opornego OSŁA! Zwierzę Stevensona nosiło imię Modestine – po drodze znajdziecie do niej wiele odniesień. By odpowiednio zorganizować wyprawę, łącznie z odpoczynkiem i jedzeniem dla zwierząt, możecie skorzystać z wielu małych firm mających w ofercie skrojone na miarę przemarsze i wiele pięknych, „pachnących wsią i XIX wiekiem” osiołków do wyboru. Sprawdźcie adresy tu i tu.

Nie cała trasa GR70 nadaje się dla szarych czworonogich tragarzy – napotkacie odcinki wąskie i kamienne, raczej dla dwunogów, ale za to z jakimi widokami! Osioł może przewędrować dziennie do 20 km z bagażem do 40 kg (lub dziećmi) na grzbiecie. Wejdziecie na wysokość 1699 m n.p.m. i przetniecie kilka grzbietów górskich jak Mont Lozère czy Mont Bougès.

GR70 to szlak osiołków

Nasza trasa

 

Na naszą pięciodniową wyprawę wybraliśmy kilka odcinków trasy Stevensona, opierając się na miłości gór i poszukiwaniu dziczy. Właściwie to trasę tę pokonaliśmy w odwrotnym kierunku, od St. Jean-du-Gard (wcześniej zaś przemaszerowaliśmy 2 dni z Mont Aigoual na Zachodzie). Stamtąd, wspiąwszy się na przełęcz St. Pierre, przedostaliśmy się do Vallée Française (proponowany nocleg) i zatrzymaliśmy na kilka chwil St. Germain-de-Calberte. Dalej, kręta ścieżką przekroczyliśmy kolejny masyw, by dojść do Cassagnas (nocleg), skąd można dotrzeć do Florac na popołudniową café au lait. Później odcinek wzdłuż rzeki Tarn do Pont de Montvert cieszy malowniczością licznych tarasów ze słodką cebulą i kasztanami. Ukoronowaniem podróży było wejście od południa na Mont Lozère (maksymalnie 1 dzień) zakończone w le Bleymard. Dla dopełnienia przyjemnej wędrówki pojechaliśmy stopem przez Mende (biskupstwo regionu z ciekawą katedrą) i Gorges du Tarn (wąwóz zasługujący na osobny artykuł!).

Noclegi

 

W regionie, a właściwie w całej Francji, działa sieć gîtes rurales (schronisk i pensjonatów). Wpadnijcie do przemiłej ostoi spokoju nad rzeką Gardon –  Le pré de Modestine. Zawsze i wszędzie spodziewajcie się gościnnych gospodarzy, a wieczorem okrągłego stołu dla wszystkich turystów zastawionego lokalną saucisse (kiełbasą), wspaniałymi serami i winem. Dla nas (i dla Stevensona) nic nie przychodzi łatwiej w takich okolicznościach jak radosna rozmowa z innymi gośćmi.

GR70 szlak przez małe francuskie miasteczka

Kamizardzi i makizardzi

 

Na szlaku dobrze jest znać francuski, ale na pewno spotkacie przyjaznych lokalsów i czasem obcokrajowców znających podstawy angielskiego. Koniecznie pozdrówcie wyjątkowego Belga o polskich korzeniach pracującego w Gîte d’Espace Stevenson w Cassagnas! Próbując rozmawiać z mieszkańcami odkryjecie, że Sewenny to jedna z ostatnich twierdz protestantyzmu we Francji. Przodkowie dzisiejszych seweńczyków przeżyli gwałtowny wiek XVII, kiedy to próbowano ich siłą nawracać na katolicyzm i otwartą wojnę z oddziałami Ludwika XIV w latach 1702-1704 (czytaj tutaj). Ponieważ grupy partyzantów protestanckich, czy jak sami o sobie mówili „dzieci Boże”, nosiły białe koszule, nazwano ich kamizardami (la chemise, la camise – fr. koszula). Przygotujcie się na wiele owocnych i pouczających rozmów o historii, no i nie zapomnijcie, że dziś w górach Langwedocji władcą jest…tolerancja. 😉

Opowiadając o lokalnej historii, nie zapomnimy też wymienić makizardów (les maquisards, od fr. le maquis – makia), partyzantów czasów nam o wiele bliższych, którym Sewenny także służyły za schronienie. Te grupki francuskiego Ruchu Oporu działały na całym obszarze gór, a o ich czynach i leśnych egzekucjach z rąk nazistów świadczą dziś liczne tablice pamiątkowe i pomniki.

Sewenny szlakiem R.L. Stevensona
Upoluj infografikę
Infografika z mapą trasy R.L. Stevensona przez Sewenny we Francji
albo wydrukuj

Dwa klimaty

 

Spójrzcie na infografikę, a zauważycie, że szlak przecina kilka pasm górskich i naprawdę łączy dwa klimaty, czy może raczej dwa typy szaty roślinnej – ten umiarkowany i ten śródziemnomorski. Schodząc z Północy, gdzie jesiony, dęby, topole i jarzębina pochylają się nad szemrzącymi wśród zielonych łąk potokami, przekroczywszy rzekę Tarn, zdacie sobie sprawę, że krajobrazy przejęte zostały przez kasztany, pinie, ostrolistne krzewy i nieco rzadziej buki. Powietrze staje się suchsze, a słońce bardziej pali, nad głowami krążą zaś sępy i orły przednie. Nawet skały są inne – od granitu na północy do łupków na południu.

Kultura w górach

 

Obok całego piękna natury, którym nacieszycie się na szlaku, wioski i miasteczka dostarczą równie miłych wrażeń i pomogą w zanurzeniu się w ludzkiej stronie tych gór. Siedemnastowieczne domy zbudowane są z kamieni i pokryte płytkami z łupków (l’ardoise). Wciąż pozostają małymi fortecami dla życia rodzinnego albo, idąc z duchem czasu, przemieniają się w domy wakacyjne bogatych mieszczan. Nie zapomnijcie zajrzeć do malowniczego Pont de Montvert na samym styku klimatów. Radosne południowe miasta jak Florac czy St.Jean-du-Gard to potencjalne źródła internetu i wieści ze świata, a z pewnością możecie tam kupić kartki pocztowe czy lekarstwa.

Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani do wypadu w ten rzadko odwiedzany, bogaty w historię i dziki region w południowej Francji, pomyślcie, że przebierzecie się w metaforyczne szaty dziewiętnastowiecznego podróżnika. Światło latarki? Śpiwory? Kuchenki gazowe? Rola „rzadkiego gościa z dalekich krajów” w tawernach? Możecie rzucić bądź przyjąć to wszystko. Możecie przewrotnie powiedzieć „nie” technologii, a „tak” odżywczemu, mówiącemu wprost do głębi duszy, doświadczeniu z naturą, przebłyskami dawnej kultury i książką Stevensona w plecaku. To jest właśnie „Stairway to Cévenn”.

Oznaczenia szlaku GR70
Autorem wpisu jest
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://outdoorito.com/wp-content/uploads/2018/08/Szlak_Stevensona_Sewenny.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center center;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 100px;}