Wadlopen – spacery przez morze

Chodzenie po wodzie o wschodzie.

Ok, bądźmy szczerzy, Holandia na pierwszy rzut oka nie jest rajem dla outdoorowych fanatyków. Z jednej strony, to jeden z najgęściej zaludnionych krajów na świecie, z drugiej ma do zaoferowania jedynie płaskie przestrzenie, co chwila poprzecinane kanałami. Dodajmy do tego zimne morze, nie zachęcające do pływania i zasadzone przez człowieka, jak od linijki, raczej skromne lasy. No i na koniec, największa “góra” Holandii – Vaalserberg o wysokości 322,5 m n.p.m…. w dodatku należąca również do Belgii i Niemiec :).
 
Zatem, co tu robić?

Holenderskie “Bucket list”

 

Holendrzy to bardzo kreatywny naród. W zasadzie ze względu na położenie swojego kraju od zawsze musieli kombinować. Wiecznie zalewane, błotniste tereny na których przyszło im żyć stanowiły nie lada wyzwanie. Nauczyli się budować na tym grząskim gruncie (sam Amsterdam leży na ponad 11 milionach drewnianych palach wbitych w ziemię), wymyślili metody na odgradzanie się od morza i zarządzanie kanałami tak, żeby kontrolować poziom wód. Wreszcie doszli do tego jak wydzierać ląd morzu i tworzyć nowe tereny (17% Holandii jest dobudowane przez człowieka). Przez wieki nauczyli się nie tyle jak walczyć z naturą, ile jak niesamowicie można z nią współgrać. Przy tej kreatywności nie dziwi, że wymyślili również typowo holenderską metodę na spędzanie wolnego czasu. Specyficzny outdoorowy sport. Słyszeliście kiedyś o wadlopen?

Wadlopen to dosłownie spacerowanie przez błotniste tereny pojawiające się w czasie odpływu. I żeby oddać słuszność, nie jest to aktywność stricte holenderska. Podobne przejścia znane są również w Niemczech, Danii i Wielkiej Brytanii. Ale tylko w Holandii możecie przekroczyć morze, które de facto morzem nie jest i dotrzeć do ruchomych wysp, które przemieszczają się z roku na rok.

Początek przejścia przez Morze Wattowe

Gdzie i z kim

 

Przejścia na wyspy są organizowane przez profesjonalnych przewodników, którzy dokładnie wiedzą którędy i kiedy iść. Porywanie się na wadlopen solo jest zabronione i przede wszystkim niebezpieczne. Brakuje oznaczeń czy map przejść, a trasy nie idą w lini prostej. Jest parę organizacji, które przygotowują takie marsze, m.in.:


Na wszystkie Wyspy Fryzyjskie, jak i na parę mniejszych płycizn, można po prostu dojść pieszo. Na pierwszy raz możecie się wybrać na:

Droga na Ameland
Ameland
10 km / 3 godz
Początek wadlopen
Texel
10 km / 3 godz
Podczas tego przejścia możecie podziwiać rezerwat “De Schorren"
Wadlopen - przejście przez morze na wyspę
Schiermonnikoog przez Brakzand
11 km / 3 godz

lub na płycizny, mniejsze wysepki piaskowe, gdzie częściej organizowane są spacery edukacyjne:

Pricing list
Engelsmanplaat
12 km / 4 godz
Charakterystycznym punktem jest tu dom na palach - miejsce do obserwowania ptaków
Fryzja - przejście przez morze na wyspę
Eilanderbult
7 km / 2,5 godz
Będziecie mogli zobaczyć wrak statku
Fauna Morza Wattowego
Pinkegat
11 km / 4 godz
Z kolejnym wrakiem statku
Przejscie przez morze
Het Rif
20 km / 5 godz
Możecie obejrzeć stamtąd Morze Północne. Jest to dłuższy spacer dlatego wymagana jest dobra kondycja.
Fryzja, Morze Wattowe, przejście na wyspę
De Hoge Wier
16 km / 5 godz
Foka
Simonszand
12 km / 4 godz
Szansa na oglądanie fok. Całość wycieczki, łącznie z powrotem łodzią to ok 10h.
Przejście na Ameland z przewodnikiem
Rottumeroog
11 km / 4 godz
Spacer organizowany jedynie parę razy do roku. Jest to najdalej na wschód położona wyspa, naturalny rezerwat z wieloma chronionymi ptakami i fokami. Całość wycieczki zajmuje ok 12h. Organizowane od sierpnia do października.
Fryzja, Morze Wattowe, przejście na wyspę
Wierbalg
9 km / 3,5 godz
Przewodnik na Morzy Wattowym
Balgzwerftocht
6 km / 3 godz
Rzadko odwiedzane przez "Wadloperów"
Wschód słońca na Morzu Wattowym
Noordpolderzijltocht
8 km / 3 godz
Zróżnicowany teren daje dobry ogląd na to, czym jest wadlopen

Pozostałe trasy są trudne dlatego przyjmowani są tylko doświadczeni “wadloperzy”:

Schiermonnikoog - Wyspa Fryzyjska na Morzu Wattowym
Schiermonnikoog
20 km / 5,5 godz
Terschelling - Holenderska wyspa na Morzu Wattowym
Terschelling
18 km / 6 godz
Do tego przejścia wymagane jest wcześniejsze zaliczenie treningu oraz certyfikat zdrowia.

Dojście do Texel czy Vlieland jest na tyle wymagające, że podejmują się tego jedynie profesjonaliści.

Niektóre przejścia organizowane są dla dzieci, przewodnik pokazuje wtedy florę i faunę Morza Wattowego. Inne trasy prowadzą w poszukiwaniu fok, czy chronionych ptaków. Dla większych zapaleńców organizowane są również przejścia nocne i zimowe (wtedy wymagany jest specjalny sprzęt typu pianka, czy profesjonalne buty wodne, ktory w zależności od organizatora, czasem można wypożyczyć).

My na pierwszy raz zdecydowaliśmy się przejść na Ameland, by przy okazji odwiedzić nową dla nas wyspę.

Wadlopen na Ameland
Upoluj infografikę
Przejścia przez Morze Wattowe, Fryzja, Holandia - infografika
albo wydrukuj

Przygotowanie i ekwipunek

 

W zależności od odpływów, wadlopen organizowane są w różnych godzinach. Nasze zaczyna się o godz 5:30 rano, więc z Amsterdamu wyjeżdżamy o 3 w nocy. Decydujemy się na przejazd samochodem. Niestety połączenia pociągów i komunikacji miejskiej nie są korzystne. Musielibyśmy wyjechać już dzień wcześniej i nocować gdzieś w pobliżu, by być na miejscu o czasie. Dojeżdżając do portu w Holwerd natężenie samochodów zdecydowanie wzrasta, a na samym parkingu nagle dookoła roi się od ludzi w wysokich trampkach. Wiemy, że dobrze trafiliśmy. Trampki należą do profesjonalnego ekwipunku każdego szanującego się “wadlopera”. W przeciwieństwie do sandałów chronią stopę i nie ciążą jak mokre, ciężkie buty trekkingowe. Wysokie trampki dobrze jest porządnie związać, bo błoto potrafi bardzo mocno zasysać i możecie się szybko pożegnać z luźno związanym obuwiem. Im tańsze trampki, tym lepiej. Podobno słona woda sprawia, że podeszwy łatwiej się odklejają. Wasze buty będą calusieńkie w błocie już po pierwszym kroku jaki postawicie. Będziecie umorusani ciemną breją przynajmniej do ud, a przy odrobinie nieuwagi może i wylądujecie w niej cali. To nie jest sport dla mięczaków 😉

Zabierzcie ze sobą plecak z prowiantem, kurtką przeciwdeszczową i pełnym zestawem ubrań na zmianę, wliczając w to czyste buty. Przy załamaniu pogody ważne jest, żeby mieć coś cieplejszego do zarzucenia na siebie, bo przy marszu po kolana w zimnym błocie łatwiej o wychłodzenie, czy nawet hipotermię. Ubranie na zmianę warto spakować w dodatkowy worek chroniący przed wilgocią. Podobnie z aparatami, czy telefonami. Uważajcie, podłoże jest bardzo śliskie i łatwo o upadki.

Błoto podczas przejścia przez Morze Wattowe na Ameland, wadlopen

Wadlopen na Ameland

 

Przejście naszej trasy zajęło ok 3h. Było to jakieś 11 km marszu od jednej błotnej równiny, do następnej, od czasu do czasu przekraczając morskie rzeki sięgające do pasa. Dużo przy tym śmiechu, zwłaszcza kiedy ktoś obok Was nagle poślizguje się i z plaskiem wpada w błoto. Możecie poczuć się jak dzieci bezkarnie taplające się w brunatnej mazi. W końcu i tak wszyscy już od pierwszych paru kroków jesteście cali obryzgani i oblepieni błotem.

Przejście na Ameland, przez przewodników było oceniane na 4 w 5-cio stopniowej skali trudności, ale jeśli jesteście w miarę wysportowani, nie powinniście mieć żadnych problemów z jego ukończeniem. My w każdym razie nie byliśmy nawet specjalnie zmęczeni, choć oczywiście brodzenie w błocie jest bardziej wymagające.

Na wyspę docieramy w miejscu odległym od najbliższych miejscowości o jakieś 2h marszu. Macie tutaj parę opcji. Możecie wypożyczyć rowery i pozwiedzać na nich Ameland. Możecie załapać się na traktor z przyczepą, który dowozi piechurów do miasteczka Buren albo Nes (3,50€ – potrzebne będą drobne). Albo tak jak my, iść dalej pieszo. Z południowego cypla niedaleko Nes możecie złapać prom powrotny do Holwerd (jego koszt jest wliczony w waszą wycieczkę, zachowajcie bilet od przewodników, ale najprawdopodobniej nikt go nawet nie będzie sprawdzał).

Droga na Ameland

Ciekawostki

 

Morze Wattowe leży na północy Holandii, pomiędzy kontynentem, a łańcuchem Wysp Fryzyjskich. Jest to płytki akwen, którego dużą część stanowią szerokie płycizny tzw. waty, które są odsłaniane w czasie odpływu. Cały obszar Morza Wattowego jest objęty ochroną i został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To bardzo dynamicznie zmieniające się i bogate biologicznie środowisko. Każdego roku wiatry i prądy morskie wpływają na jego scenerię. Granice holenderskiego wybrzeża ciągle się zmieniają, a co za tym idzie, również Wyspy Fryzyjskie przemieszczają się. I to z prędkością ok 1m rocznie! Do Holandii należy 5 wysp, które są popularnym miejscem urlopowym:

  • Texel  – największa z wysp, z szerokimi plażami, po których czasem śmigają carty z przyczepionymi latawcami, do tego ze słynnym browarem produkującym piwo Texel i Festiwalem Wiatru organizowanym raz do roku pod koniec września – plaża roi się wtedy od ogromnych latawców.
  • Vlieland – najmniejsza z wysp i chyba najbardziej interesująca. Płynie się na nią małym stateczkiem, który dociera do piaszczystych wydm. Następnie przybyszów zabiera wielki łazik i dowozi do starego budynku poczty, gdzie możecie wypożyczyć rowery. Na początku krajobraz jest jak z innej planety, skojarzenia z MadMaxem wysoce możliwe.
  • Terschelling – słynie z upraw żurawiny i festiwalu teatralnego Oerol, odbywającego się tutaj co roku latem.
  • Schiermonnikoog, – rezerwat ptaków, jedyna spośród wszystkich wysp w pełni chroniona i włączona w UNESCO. Nie ma na niej w ogóle samochodów, poza paroma należącymi do stałych mieszkańców.
  • Ameland – gdzie możecie pograć w golfa, skoczyć ze spadochronem albo zobaczyć łódź ratunkową zaprzężona w konie, które z impetem wbiegają do morza.

Alternatywne przejścia morskie

 

Jeśli Holandia nie jest wam po drodze, ale bardzo chcielibyście spróbować wadlopen, podobno jest to też możliwe w Niemczech (przejścia na wyspy Norderney, Baltrum, Langeoog i Spiekeroog).

Również w Polsce mamy swoje własne przejście przez morze. Od 2002 roku, raz do roku organizowany jest Marsz Śledzia, czyli przejście Zatoki Gdańskiej po Rybitwiej Mieliźnie, ok 10 km z Kuźnicy do Rewy. Jednak tutaj będziecie musieli ubrać się w piankę i buty wodne oraz posiadać ze sobą kamizelkę ratunkową. Po drodze możecie zobaczyć wraki porzuconych statków, w tym łódź podwodną ORP „Kujawiak”. Podczas ok 6 godzinnego marszu, poza etapem spaceru w wodzie po kolana, miejscami będziecie musieli płynąć, np. przez tzw. “Głębinkę”- sztuczny przekop. Pomogą wam w tym łodzie z linami. Jednak liczba chętnych na Marsz Sledzia co roku jest coraz większa, a miejsc jedynie 100. Stąd organizatorzy przeprowadzają losowanie. Jedynie 10 miejsc czeka na tych, którzy pierwsi zgłoszą się do ich biura w dniu marszu. 

Wschód słońca podczas przeprawy na Ameland
Kuba Sochacki (zdjęcia i video)
div#stuning-header .dfd-stuning-header-bg-container {background-image: url(http://outdoorito.com/wp-content/uploads/2018/08/Wadlopen_na_Ameland_przez_Morze_Wattowe.jpg);background-color: transparent;background-size: cover;background-position: center top;background-attachment: initial;background-repeat: no-repeat;}#stuning-header div.page-title-inner {min-height: 100px;}